CellarDoor

09:41, 1.5.2012 .. 0 komentarzy .. Link

...dziećmi chaosu. Cudownie harmonijni.


musze znów zaczać pisac, bo to umiem najlepiej.

 głodowka mnie wyleczy ze wszystkiego. nie chodzi o kg bo jeste chuda, ale o  moja depresje- chyba maniakalna, dwubiegunowa. chce wygrzebac to piękna ktore we mnie tkwi,tą koncentrację, ciekawośc ludzi i świata.


to ujawnia się w snach.

 pisanie najlepiej mi wychodzi. to chce i postaram sie robić.


w głodówce jak po zazyciu morfiny mozna leżęć i patrzęc w punkt i jest to jak orgazm.


mowa przychodzi łatwo. myśli są czyste. ludzie piekni.


to co potrzebuje to tylko troche bezpieczeństwa a potem chce spełniać swoje marzenia.

chce zwiedzać. pojade do praghi i do włoch. sama. chyba ze przestabe sie bac ludzi.



09:00, 1.5.2012 .. 1 komentarzy .. Link

...dziećmi chaosu. Cudownie harmonijni.


bezsensownośc. dlatego nie pisalam. z anoreksji w depresje z depresji w bulimie z bulimii w depresję na zamianę z uzaleznieniami.


szukalam spsobów na smierc i uleczyła mnie czystośc głodu. świerzośc umysłu.

dlatego post zbliza do boga? do tej czystej mocy spostrzegania?


chce to poznac, lecz oststanio udpadłam. 


jak zbity anioł .

zbity.


chcę latac w tej euforii i poczuciu bezpieczeństwa jakie daje głód. moge to porównac do orazmu. orgazmu zycia. muzyki, najpiekniejszej- subiektywnie. Wgryzającej sie do kości dającej erotyczny ból i świadomośc uległosci wobec tego co sie dzieje.



musze to poczuc głębierj niz przez te 2 dni. podobo po 4 dniach jest odlot.

a ja ciagle szukam czegos co mnie oderwie. od tego koszmaru w którym zyje lub który sobie tworzę i w którym sie poruszam wiedząc jednoczesnie ze wszystko jest neutralne takwięc moge sie z tego wyrwać. wiem.


ale czy chce?

 moze dobrze miw  ttym blogostanie najedzenia picia poznych wieczorów kofeiny muzyki , wgłebiania sie w metafuiczynośc? moze...

ale nie ma tym pasji, PASJI. Daje mi ja tylko wspomnienie o cihym. moj napęd do zycia. tylko i wyłącznie. to co kochalam naprawdę i wobec czego i dla czego mogłabym umrzec. by sie cofnąc do czasow z nim.

 tylko i wyłącznie. bo wtedy nie ma czasoprzestrzeni.


ani moej beznadziejności bo ztapiam sie z tym co sensowne odwiecznie i nie ma mych mysli o mnie jako o takiej . a czy taka jestem? moze inni sa gorsi? za duzo wymagam wobec siebie dla innych? a nic nie daje bo boję się zawieśc pokazując ze nie jestem taka jak chcę sie pokazac? bo mnie takiej jaka jestem by nie pokochali?

 z czy potrzebuje tej miłości aporobaty uznaia? chyba nie.


chce zeby było mi dobrze. i chce kogos soba uszczęsliwiac.

tyle.


a szukalam juz cyjanku.

szukalam końca świata i innych wymiarów. i wiem ze to znalazlam i nauczyłam sie rozumiec jak bardzo to jest ze soba powiązane.


to dały mi samotne noce depresji.


ale bez pasji. szczerze i w zupelnosci. jak ja odnależć? i czy chcę? czy wole umrzeć? jesli jest coś takiego jak smierć to chyba jest to to czym zyłam ostatnio. paradoksalnie w mej smierci byłoby więcej zycia niż w zyciu mym ostatnio. i dalej to rozwarzam. przez poczyucie nieustannego procesu straty. w rtóznych aspekatach zycia.


studia juz nie.

ale tworczośc- w szerokiem tego słowa rozumieniu.

cóz.


chce te mysli buporządkowac. dzis ukojenie a od jutra szeregowanie tego wszystkiego. i nawet chce sie spotkac z nim bo to cząstka mnie sanmej. czuje ze odzywam przy nim. widze to dopiero teraz.


przerażająca płytkość. tak pomyslałam pisząc to tertaz. bo jest sporo głebi w tym co czuje, ale nie umiem tego poszeregować i w to wniknąc. a tego mi brakuje tylko. pasji.



jest

11:32, 15.1.2012 .. 1 komentarzy .. Link

jest noc


jest piwko

jest to oczekiwanie

szczescie ale i drżenie dziwne...


cos zyciowego w koncu

praca w gdyni

plany co do zycia juz samemu bo ten czas przyszedł i ja to czuję

by zaczac w koncu mieszkac samemu

biednie ale samemu



sa ludzie

kochani których pragne poznawac będąc sobą

i to wspaniale uczucie ze powiedzieli mi wiecej nizby tego chcieli


szczupłośc- zrozumiałam ze te 47-46 kilo to w zupełnosci i tak malo jak na moj wzrost... ale zawsze moze byc mniej


oczekiwanie

elektryzujaca moc pracy w gdyni... sama to ranna jazda pociagiem pobudza tak jak to kocham 


zyć zyc zyc tak jak tego pragnę


by kochac i poznawac ludzi od tej strony ktora jest magiczna bo tak prosto prawidzwa..



12:30, 8.1.2012 .. 0 komentarzy .. Link

chce wrucić do elektryczności ktora pobudzala kazda komórke mego mózgu... pozwalała pieknie pisać oddając w pelni to co czuję.. nie było wtedy chaosu we mnie...


teraz ja troche czuje, bo wiem ze moge ulozyc zycie tak, by tego chaosu nie bylo. 


by czeprać ekstatyczna przyjemnośc z muzyki. miejsc. widoków, obrazow. zglebiąc zainteresowania- surrealzim, islam...


lubowac sie w estetyce, wrucic do niej

pisac piekne wiersze i zdania.

czuc muzykę, taka ktora lubię, kocham... uczyc sie kochac ni odczuwac piekno na nowo.

czuc sekundy. jak inaczej mam to nazwać? nie widz zycia, ale ... czuc sekundy..


czytać mase ciekawych ksiązek które leząc na pólkach w empiku zasmucaja mnie....

 carl sagan, richard dawkins, stephen howking... ach....


to uczucie...


dalam sie oglupiac tej firmie , stala sie calym zyciem. pieknym...


kuba..bo, palarnia, niedziele...


ale potem nagla szybkość dzialania dziwne... tak musialo byc, inaczej tego nie wytłumacze.



chce inicjowac dzialania i isc swoim torem jakomaly czarnuszek...

 mieszkac i pracowac w gdyni.


troszyc sie o rodziców. pokazac im, ze nie jestem tak nieogranięta jak sie czuję i mysle ze oni to widza.



12:12, 8.1.2012 .. 0 komentarzy .. Link

...dziećmi chaosu. Cudownie harmonijni.


duzo lęków jest teraz, a zycie  było bałaganemdziwnym mimo stanów euforii.

 zostalam liderem na utm, ale ten msc pracy tam zmiarzdzył mnie psychicznie bo zdałam sobie sprawe jak slaba jestem.

 odeszlam co dalo chwilowa ulge. tydzien leniuchowania.niby odpoczynku podczas którego zarzeram swój sters który jeszcze tkwi we mnie codznnnie obzerając sie chyba z 10 tys kcal. i tyje. do 48 przez ten stres i obzarstwo. pragne tez ciszy i samotnosci. nic ze soba nie robię, tyl;ko jedzenie, obzarstwo, komp, jakies pierdoły, zero nuki, długi...


to mnie wykonczyło i sama jestem sobie winna, zbyt pochopnie podejmuje decyzje. zdołowało mnie to ze w swoim mniemaniu poległam jak i w taki sposob to zakonczylam.

czuje sie taka dobita do podłogi, mam ochote wstac i krzyczec, za duzo rzeczy nie dopilnowalam, praca, szkoła, długi,  moja figura...


ale nie jest az tak zle, bo nie zaniedbuje ludzi. z przyjaciólmi- olga, paci.. nie urwe kontaktóe. musze tylko sie ogarnac z tą waga bo to tak mi duzo daje. by czuc sie soba. nie mam charakteeru do tego by byc gruba lub normalna. tylko patyczak. tylko.


szkołe tez olalam teraz, bo nie byłam na ost zjedzdziei ona tez mnie stersuje, ale nie bede popadac w panike. teraz jest okazja by zycie ułozyc na nowo. i tepsy juz nie bedzie,odeszłam w dobrym momencie bo  moglo byc tylko gorzej. a tak jeszcze... w miare sa wspomnienia dobre. wiem ze taki a nie innym mam charakter.. mase wad... obrzeram sie,olewam ludzi, jestem nieodpowiedzialna, przepierdalam kase i czas... na nic


ale ten czas caly czas leci. tej chwili juz nie bedzie.

 kasa zawsze bedzie. praca to nie problem.

 co jest najwazniejsze?


to ze mam 23 lata i jestem fajna dupą,bede chuda ( 40 kg;P) mam fajną pupe, swietne nogi, fajne ciuchy, jestem śliczna i sexy i dzieki temu moge wszystko, musze tylko sie zmoblizowac.


najwazniejsza jest rodzina- by o nich dbac, opiekowac się- w sensie taikim ze dabac o dobry nastrój, atmosfere.. nie kraśc kasy  i nie kłamać!!!!



byc szczerym.  nie olewac ludzi waznych. ogolem ludzi nie olewac. nie kryc w sobie leków.

byc odpowiedzialnym... co do pracy, nowej, jak ja znajde. lekka, milą, sprzedażowa na infolinii..


zawsze mozna wszystko poukladac, a najlepiej gdy sie na drobny mak rozsypie tak jak teraz.. całkowicie od poczatku. zmiast krzyczec w sobie w sordku.

nie ma we mnie paniki, nie mam dola. tylko jestem taka przrrazona trochę. ale tak musiło byc bo inaczej nigdy bym sie z tamtad nie zwolniła. jestem jak jestem. zycie uczy...


ciagnie mnie by mieszkac z pufem juz. 

 taty mi baRAKUJE, czuje sie jak polsierota czasmi i szkoda mi mamy...


czuje tez zarazem tka dziwna moc, jakby magnes, sile świata, wrzechświata, która ciągnie mnie do siebie,,,,, chce mi cos dac , gdzies mnie prowadzi i to jest piekne. 



musze ze spokojem terz do wszytkiego podejśc i nauczyc sie kosztowac zycie, smakowac  je i delektowac się nim. jako ja.

 bo tak wiele mi umykalo. a za duzo jest piekan by je odttrącac lub sie jego bac.. 


odzwierciedla to muzyka. sny. usmiech drugiego czlowieka. noce zimowe bez sniegu. wysoki puls.


grzech, ale taki sam w sobie.



05:43, 20.8.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 czemu dzis postanowilam w koncu napisac? nie bede pisac jak ukladało sie moje zycie przez załosne miesiące wiosny. nie chcw tego pamiętac. tak, to byla depresja i przeszla gdy przestałam udawac. nie mozna udawac. niczego. nikogo. schudlam. wazyłam 4 9 kg, teraz 44, chce osiagnąc 36. lepiej mi.

 chcialabym napisac tutaj cos ładnie i poetycko czujac ze tworze, bo odczuwam taka potrzebe ostatnio. i pragne rysowac ale nbie moge sie do tego zebrac.

 

pojawiło sie nowe zauroczenie. powoli. z nienacka. intensywnie. byla euforia. platoniczne choe cos. jakub. a teraz jest apogeum? doła. bo mnie olał, as konkretnie b. szczera wia jaka do niego napisalam. i nie wiem co mam myslec, rozwala mnie to od srodka. dlatego dzis napisalam. zeby nie ulzyc soebie cieciem. lub obzarstwem. lub upiciem. niski chudy brunet. idealny. ma kontrole i wladze nademna. 



05:36, 20.8.2011 .. 0 komentarzy .. Link

...dziećmi chaosu. Cudownie harmonijni.


umrzec. nie smiac sie. byc chudym. najchudszym, zeby każdy mnie załował. opic sie kawa, być anokektyczka i snic przez reszte zycia. doł. nie wiem jak zacząc. ale napisze potem. moje chore serce.



czuje również ze ta do ciebie jest wyjątkowo wazna...

09:38, 25.4.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 mruczysz do mnie cicho lub cie nie słyszę.

 złamane serce tysiącem wspomnień iuniesień. zamarza samo w poczuciu zmarnowanego talentu i końca zycia.starośc w wieku 22 lat ui załamanie...


nie chce tu puki co pisac, nie chce a może i pragne, ale nie umiem. to upokarzające. 



11:57, 12.4.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 naprawde moge umrzeć ok kawy lub tabletek w nocy w czasie muzyki . moze mogła bym coś tworzyc?

 rysowac?

 pisac?

 nie robie nic.

 zyje tym co jest nic nie dając z siebie

 nawet w rzomwach z ludzmi.


 nie ma tej sily napędzającej,  wogle.

nic. we mnie. brzydka i ne sympatyczna,

 nie ma we mnie tego i to tak boli i jeszce te wspomnienia które rozwalaja mi głowe.


moze tam gdzieś czeka na mnie jescze ktos. kocham mojego pawła ale może to ne to? nnie wiadomo co zycnie przyniesie. może czka ktoś kto mnie obudzi? albo ona? taka ona ktorej pragnę? czy wygineły? czy ja ich nie widzę? nie dostrzegamw tłumie szarych którzy to szarymi tezmoże nie sa? problem zawsze jest w środku nie na zewnątrz, ale teraz łatwo tak napisac, a jutro trzeba wstać. i radzic sobie z własna beznadziejnościa.

 cieszy mnie jescze tylko patrzenie wam w oczy. w odpowiednim momencie. tak bnardzo was kocham ale sie was boje. kochani ludzie.

 to mi nie minie. to ze mnie fasynujecie. ze wszystkim. wzruszacie do łez



chyba postawie na rysowanie. na pisanie zbyt zacofana sie zrobiłam, nie umiem juz pisac, a moje talenty poumierały lub sie pochowały przytłczone tą proza,ta cholerna prozą, która w tłe muzyki troche mnie elektryzuje, taki wewnetrzny dreszcz.

 nie mamsie komu wygadac. pisalam tu z początku ze wzruszenia nad pieknem swego zcyia. tera zpisze z beznadziejności, bezwartościowości, samotności i smutku. albo to , albo to. oszaljeę.

i uzaleznilam się o d tepsy. od tych ludzi ktorych nie znam, a ich mijam.


kocham. boje sie. czuję sie samotna i chce mi sie płakać.i nikogo to nie obchodzi. 



11:37, 12.4.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 mam depresje.

zarzeram ja co wieczór tyjąc. jestem gryba i brzydka, zamknieta w sobie i smutna, malo kiedy sie usmiecham i nie potrafie nic madrego powiedziec, mam wrazenie ze odpycham od siebie ludzi. tesknię za soba.

za małym chudym wesołym pocieszym czarnuszkeim którym nie jestem.

kiedy jem do bolu, czuje się jak nacpana. to mi daje ukojenie i tak jakby karams iebie za to jaka jestem beznadziejna , stając sie beznadziejna jeszcze bardziej. błedne kolo.

 mam scjhize po kawie. jakąs manie dziwną. i problem z osobowościa przez fakt tego co było i jaka bylam, a to co jest teraz i jest może nie z mojej winy, ale obwiniam się za to, nieumiejąc sie w tym odnależć, mimo ze lepiej mi z tym ze tak jest, niz gdyby miało byc jak kiedys.

 pragne czegoś nowego, co mnie obudzi.

 gine przez monotonię.

praca w tp jest straszna. nie znoszetych ludzi i chaosu. ale i ich kocham i uzaleznilam sie, alebo sobe to wkręcam, bojąc się ze juz całkiem zosatne sama,. bo w szkole nieudalo mi się nawiązac takicjh kontaktów jakie chcialam. agniszka zajęla moje miejsce wesołego czarnego malucha. jakym widziała s iebie. i cos ciągnie mnie do niej przez to.

 masochistka.

 siedze sama wieczorami i jem. czsem ppojade do pawla, ale jest pustak , bo tęsknię za cihym, a raczej tym co się z nim wiązało.

 chciałabym zapomnieć pewne rzeczy z przeszłości. ale nie wszystko. to co  byotez pozwała mi zyć. ale nie cieszy mnie nic i nie widze sensu. nic, ale to nic mi się nie udaje. nie jestem tym kim jestem, to jak schizorenia.

nie chce mi się zyć i nie chce umierac.

 straszne. straszne. straszne. straszne.

 moze lepiej umrzec.


 



03:53, 24.3.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 semerst zaliczony. radośc bycia studentem. radośc z... urody? do tego wciąz dążę... i znastanawiam sie nad ludxmi. szukam ukojenia, osób które mnie obudzą.

ludzie są ci sami tylko ja inna.

i inne me oczekiwania? 



08:44, 25.2.2011 .. 0 komentarzy .. Link

 czuje sie załosnie. ostatnio dużo jem. duzo za duzo.za duzo mam czasu dla siebie. czuje sie brzydka i napuchnięta. nienawidze siebie. chce z tym skończyć. mówie sobie ze od jutra od jutra od jutra ble ble ble. przydało by sie tydzień nic nie jesc.. ale nieumiem. może musze sie zmusić?

mam dośc cholernie dośc tego;( 



menu;)

10:33, 13.2.2011 .. 0 komentarzy .. Link

Praca


czekolada 90 % gorzka 

ser plesniowy

4 soki marchewkowe 

jakies owoce lub warzywa lub sałatka 


Dom


Jajka z pieprzem

chude mięso

warzywa

owoce


kupic termaline 2 ;) (przez to jedna kawa dziennie)



wiem ile daje odzywainie sie. gdy tak jem czuje sie świenie , zwłaszcza po czekoladzie 90 % i sokach marchewkowych.

nadmiar kawy to schiza kofeinowa. jak schizofrenia gdy jest jej za duzo.





04:04, 31.1.2011 .. 0 komentarzy .. Link

ogień każdego dnia. energia w człowieku, złoza energji do odkrycia.

tak jakby latało cos nademną.

 adnko tu pisze, bo nie mam jak, nie mam kompa, biore laptopa od siostry. zadko tu pisze, bo nie chce, bo ukladam wszystko w sobie na nowo nie wiedzac dla czego. i poznaje nowego czlowieka. takiego odmienionego, niewinnego kobiecego delikatnego. subtelnego. pewnego siebie i silnego . dobrego. 

 siebie.

i odbicie to widze w innych. jażx odzwiercielona. egotyzm atrybucyjny..;P

brak mi muzyki ktra kochałam. od ktorej bylam uzalezniona. teraz jej slucham i jest mi dobrze. i moge tu pisac.

dobre jest zycie. kochani ludzie. i w pracy i w szkole. najwazniejsze to sie nie wypalac. bo to prowadzi do poszedniosci. krol mi to kiedys powiedzial, ale innymi slowami. ja to teraz czuje. ze musibyc wyjatkowsc i tajemnica.

porzadkuje w sobie swiat ale i chce chaosu. ale tego tworczego. jeszcze nigdy chyba tak dobrze ne bylo. rodzice sa zadowoleni ze mnie, nie jestem obludna wobec innych nic nie musze robic na pokaz i na sile myslac ze robie to co sama chce. nie ma wyrzutów sumienia.

 studia genialne. najlepszy kierunek fajna grupa i latwo. same 4 i 5. praca jak to praca. tylko ludzie fajni, zero motywacji do czegokolwoek.

waga- tez wazne... juz tak obsesyjnie o tym nie mysle. zdałam sobie sprawe jak bardzo jestem chuda, gdy najchudsza moim zdaniem dziewczyna z pracy zmieciła sie ledwo o moje za duze troche na mnie dzinsy. nie odchudzam sie. mam nowa metode ktora ma same plusy. jem codziennie czekolade co zapewnia dobry humor zdrowie i jest smaczna. jem troche owoców gdy sa bo to witaminy. i kompletnie nie patrze na ilośc. czasami nawet jak mam napady głodu i jem tak jak ja chyba tylko potrafie.. nie mam wyrzutow sumienia, nie budze sie rano czujac sie najgorsza na swiecie. to juz tak nie jest.wprowadziłam do diety produkty które tak wzmacniaja przemiane materii, ze nie da sie przytyc tylko sie chudnie cały czas.. i jem ich bardzo duzo. jest to grapefriut, chilli, imbir, carry, cynamon.

działa;)


czasami mi pusto. i czuje teraz ze moze to przez brak muzyki.. tej co byla o mnie i dla mnie, gdy siwat jest tylko dla mnie, która kojarzy mi sie z paczatkami na ds, playem, tomkiem... nie zyje wspomnieniami. kocham je i wiez ze do tego kiedys wruce ze to jest czescia mnie i twprzy mnie, tworzy tez to co jest teraz, bo czas nie istnieje. wszystko jest calościa, wszystko musiałao byc i byc musi by było piekno i tak elektryzująca chaotyczna harmonia która ogłupia pieknem każdego ranka gdy kocham boga za to ze zyje. ale to nie fakt. bo zyc musze by swiat był taki a nie inni i wszyscy innitez zyja własnie po to by swiat taki był i bym była ja. i nawet gdy kogos nienawidzisz, tak wcale nie jest. bo czym jest nienawiśc? niechęć? zawstydzenie? czyś co musi byc w tej chwili w stosunku do tej osoby, bo ta a nie inna interakcja tworzy tak wyjatkowo i ulotnie w danej sekundzie całkokrztałt ciebie. i całego świata. tego jak go spostrzegasz w danej chwili.

 i juz wiem po co sa te dni naprzemienne. kilka dni euforii i kilka dni cakowitego wyczerpania emocjonalnego.

 nie wyrzyałabym tego. to jest dobre i moge ddocenic to co powinnam.

siebie. i każdego  z was. 


kocham ludzi za ludzkośc i słabości, grzechy. ludzie tula swoje grzechy do siebie mocno. bóg musiał tak chciec. musial pragnąc człowieka takim a nie innym.



przyprawy.

ostro.

ostro.

 ogłupiaja szaleństwo stanu popołudniowego.

 papieros.

 



blog

11:58, 17.12.2010 .. 5 komentarzy .. Link

kocahm tego bloga ale boj sie tu zaglądać i cos pisać bo tak jakby boje sie tego co jestw nim.

niby duzo sie dzieje i to jest piekne, ale boje sie to nazywać bo to jest delikatne, nie takie rozwydrzone. eh. pije piwo i moze dlatego tuzjarzałam. przymliło mnie. ale lubie ten stan. i kocham to co było. i kocham a i podziwiam to co byc może. 

 



07:32, 29.11.2010 .. 0 komentarzy .. Link

jest mi niedobrze mega nie dobrze. od ponad tygodnia jem tak du zo ze nie mog e oddycha c wieczorem i eszcze dwa piwa na dobitke. pite w samotnosci. ale nie tye, to chociaz dobre, ale czuje sie ak smietnik przez to jedzenie .

 mam mojego pawła i kocham go bardzo ale jest daleko ma tyle nauki i eszcze smierc ego mamy. i nie mam zycia poza nim. ale ciesze sie ze nie mam zycia z tymi co kiedys chcoaiz bywało milo. ale to było patologiczne. ale brakuje czegos na tym miescu a nic na to miesce nie weszło. bywa ze est mi bardzo zle ze nie chce mi sie zyc i chce umrzec . ale mam pawła. nie chce go zdradzac ani ranic.

chce czuc soe dobrze lekko zwiwnie kobieco szczesliwie. ale chyba juz nigdy nie bede. i musze ak zyc. 



kawa i papieros noc

10:37, 11.11.2010 .. 0 komentarzy .. Link

 na to mam ochtę.

zycie płynie. ucze sie tak akby od nowa kilku rzeczy.. olewac... egoizmu, ale w ramach rozsadku... zye troche inacze bo mam teraz inne wartosci i estem dorzalsza. rodzina na pierwszym miescu. i przyazn. nie ma uz latania po imprezach i puszczania sie... ale dzieki temu ak kiedys zyłam umiem głebie wbrew pozoram patrzec na ludzi. i tego chce, tego pragnę. nie chce zaniedbywac tego co mam teraz.... chce cieszyc się szczegolami i drobiazgami.


sa dwie obsesje w moim zyciu.. odchudzanie i bdsm.

to pierwsze est chore bo waze teraz nie całe 46 kg przy 160 wzrostu... ale czue sie gruba i obrzydliwa...

to drugie jest ciemną i fascynujaca stroną w moim zyciu, ale czymś czego nie mam smialości w pełni zasmakować akurat teraz.. est to czymś.. taką nagroda na która czekam. 



ogarnianie...

08:24, 7.11.2010 .. 5 komentarzy .. Link

nie ogarniam tego syfu

w pokoju u mnie, a to moja ostoja niby... musi byc pieknie. jutro posprzątam.

 nie ogarniam pawła. tego ze nic razem nie robimy i przez to miłośc gaśnie..  z nudow i monotonii...

 nie ogarniam nauk, ale to oogarne, bo musze.

czuję sie lepiej.....

nie bede szukac dziury w calym a obwinianie sie za całe zło świata i zycie przeszłościa nic nie da. są ludzie, tu i teraz, ci których kochamy... najkochańsza mamusia i tatus i siostra... kochane iskierki ze studiów, kochane iskierki z pracy

 i ja dla nich. bede dobra dla kazdego ale tez bede soba.

wredna moge byc dla tych którzy sa egoistyczni.

 jest lepiej... ale może byc jeszcze  lepiej. potem będzie dobrze, a poźniej zajebiście. dam rade.

schudłam. ważę 46, 5 kg...ale oczywicie tego po sobie nie widze, tylko po ubraniach.. dalej wdaje mi sie ze jestem grubym pasztetem..

 w szkole czuje to co chciałam. duzo ludzi, nauka,miasto, aule, krzesła, szum, spojrzenia, tak...

praca? to moja ostoja.  spokoju i bezpieczeństwa. tepsa. na dlugiej w najcudowniejszym miejscu  jakie znam... poza pragą... w 3 mieście...

i to piekne orłowo gdy jeżdze do pawła. coś we mnie zostało z tej miłości fdo geografi.. symbolika miejsc.. magia położenia.. mapy?

eh;)



04:06, 4.11.2010 .. 0 komentarzy .. Link

.są dni radosne, pełne mojego zadowolenia i dumy z samej siebie, pełne przepychu i pychy w jednym i może to jest złe i kara za to sa te dni mnożące sie ostatnio jeden po drugim smutne i żałosne a żałosne przez fakt ze moje.

bo nie jestem szczęśliwa i nie ot tak bo zycie jest zjebane tylko dlatego ze ja jestem zjebana. i to jest najgorsze.

 tak jest, drogie zycie, wruć domnie takie jak z przed 2 lat z przed roku, ale jak umre bo czasu nie cofne.



10:42, 25.10.2010 .. 0 komentarzy .. Link

mogę umrzeć i może mnie nie byc... a moge zyć, egzystowac jak warzywo.. nie robi mi to róznicy. moge byc miła i usmięchnięta. mała chuda i ładna, pelna energii, może mi zycie uciekac a i moge je czuc wludziach i dzieki nim..umem sobie nie wkręcac i dobrze wszystko ocenic z dystansem.. ale moge umrzeć, bo co?

bo tyle może sie zdarzyć. bo na tyle moge teraz narzekac ale wszystko ma sens i jest po coś. bo wszystkie dobre rady ktore daje wydając sie osoba super zabawna i szczęśliwa.. daje i wiem ze są szczere.

moge umrzec bo nie mam komu o tym powiedzeć? bez sensu to. ale o tym umieraniu mysle sobie często. patrząc na moja rodzine gdzie tak jakby mnie nie było. gdy wracam 50 do skowarcza gdzie równiez tak jakby mnie nie było. bo mam ich wszystkich gdzieś i do niczego oprucz wurzutów sumienia nie sa mi potrzebni, oprucz haosu w zyciu..

tak.

chciałam cos napisac zeby wiedziec ze nie chce umrzec ze to nie jest takie obojętne. ale jakbym miała to specjalnie mnie to nie obchodzi.

jakies takie nieszczęście i nostalgie czuję w sobie od dłuższego czasu.

bo na studiach czuje sie ignorowana i nie wazna, nie obecna i olewana....

bo mam tylo znajomych w pracy, bo z pufem nie jestem szczęśliwa, bo czuje sie bolesnie bez miłości i ze tak egzystuję bez sensu i nie mam jak poszaleć i nie mam z kim.. tzn mam... ale jakoś inaczej do tego podchodze. ehh

z druiej strony jest spokojnie i to mi sie tez podoba. ale czy cos mi nie ucieka? zawsze coś może być, to zalezy odemnie, ja moge być twórca a nie tylko odbiornikiem. nie musi być teraz.. teraz musi być spokoj?



z pufciem tak mnie boli to jaki on jest... kurde kocham go ale nie tak ma yć i nie wiem co robic. płakac mi sie chiałao dzs jak oglądałam pornosa. 



{ Poprzednia strona } { Strona 1 z 6 } { Następna strona }

O Mnie

Start
Mój Profil
Archiwum
Przyjaciele
Mój Foto Album

Linki


Kategorie


Ostatnie Wpisy

Untitled
Untitled
jest
Untitled
Untitled

Przyjaciele




Gry online : Wyszukiwarka Mp3 : Filmy online