Życie, czym ono jest?

Rozważania: Marzenia

10:28, 9.2.2013 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Bardzo dawno niczego nie pisałem. Nie rozwijałem swoich przemyśleń. Kiedyś chciałem podzielić się z ludźmi tym co mam w głowie, chciałem razem z nimi dojść do czegoś większego. Z czasem uznałem takie podejście za pewnego rodzaju marność i zbytek. Od zawsze uważałem, że dzielenie się swoimi myślami i problemami z innymi, chęć rozmowy, mówienie o sobie jeśli nie zrobiliśmy wszystkiego co można było jest żałosne. I wciąż uważam, że pomimo porażek człowiek powinien się podnosić i iść dalej. Oczywiście chwile słabości są dozwolone – w końcu jakoś to rozgoryczenie i żal trzeba rozładować, jednak należy uważać żeby w tej słabości nie zatracić siebie. Dzisiaj znowu zacząłem się nad tym zastanawiać, i z niewiadomego powodu pomyślałem że dobrze by było odświeżyć trochę blog. W końcu i tak mało kto na niego spogląda :-). Wszystko do sprowadziło mnie do tematu marzeń. Dlaczego człowiek marzy? To pytanie jest raczej proste. Ponieważ czegoś pragnie. Bez marzeń człowiek nie może być w pełni człowiekiem. No dobrze, mamy marzenie, ale co dalej? Dlaczego tak wielu ludziom nie udaje się dojść do swoich marzeń? Dlaczego samo marzenie nie może motywować nas do pracy? Można na te pytania odpowiedzieć w taki sposób: Są ludzie leniwi, wygodni, którym po prostu nie chce się spełniać swoich marzeń, są ludzie którzy poddają się po drodze. Ponieważ nie jest to łatwe, mało komu udaje się wytrwać do końca. No dobrze wszystko gra. Tylko dlaczego, skoro dążymy do naszych pragnień, do naszych najważniejszych potrzeb, po drodze poddajemy się? Dlaczego przestajemy chcieć czegoś co w gruncie rzeczy określa nasze „ja” i jest jego odzwierciedleniem? Czy to dlatego, że ta droga zmienia nas, i przestajemy być tym kim byliśmy? W takim wypadku to by nie miało sensu, bo zawsze będziemy chcieli czegoś innego i w końcu do niczego nie dojdziemy. Zawsze będąc tą samą osobą będziemy inni niż byliśmy i będziemy. W tym momencie pojawia nam się bardzo ważny wniosek z życia, niespełnienie marzenia może dawać nam zarówno smutek jak i szczęście. Człowiek dążąc może być szczęśliwy z samej drogi jaką przebył, może być także zdruzgotany tym, że nie był w stanie osiągnąć tego co chciał. Podobną kwestię omawiałem już we wcześniejszych rozważaniach. Teraz chciałbym się skupić na tym, dlaczego się poddajemy, dlaczego nasze marzenia przestają być naszymi i czy powinniśmy dalej walczyć? Oczywiście walka jest konieczna. Jednak żeby walczyć trzeba mieć marzenie. Marzenie żywe, widoczne, i możliwe do osiągnięcia. Biorąc to pod uwagę, sądzę, że ludzie zatracają swoje marzenia, ponieważ gdzieś w drodze, pod wpływem czasu i doświadczeń, zapominają o nich. Cóż za paradoks – idąc po coś w końcu zapominamy po co idziemy. Ale czy przypominanie sobie o tym wystarczy? Może… Zakładając, że pamiętamy o naszym marzeniu, to czy może być nim cel? Wyznaczamy sobie cele, żeby dążyć do marzeń. Tak więc cel może być marzeniem, ale marzenie celem już nie za bardzo. Życiowe cele, marzenia, są to rzeczy dla człowieka bardzo trudne do realizacji, bo skoro się ich podejmuje, skoro je planuje, to nie może ich osiągnąć od razu. Co oznacza, że potrzebuje do tego sporego nakładu sił. Zapewne potrzebuje w tym pomocy. I czasami dzieje się tak, że człowiek sam nie może sobie pomóc. Potrzebuje wtedy drugiego człowieka, a przynajmniej tego, żeby ten drugi człowiek mu nie przeszkadzał. A czy tak jest? Czy nigdy nasze marzenia nie będą ze sobą kolidowały? No właśnie… Ile razy inni ludzie rzucali nam kłody pod nogi, i często było to działaniem przemyślanym. Ile więcej marzeń mogłoby przetrwać gdybyśmy sobie pomagali? Ale czy wtedy wciąż chcielibyśmy marzyć? To ciekawe. Poruszyłem wiele wątków których nie dokończyłem, nawet myśl rozważań nie jest do końca jasna :-). Co o tym sądzicie?




Cel

12:18, 25.3.2012 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :) Chciałbym Dziś poruszyć temat naszego celu w życiu. Od małego większości z nas wpajane jest żeby być dobrym człowiekiem, ba jest to nawet od nas wymagane przez społeczeństwo. Mamy poddawać się pewnym normom społecznym, prawom, tradycjom i obyczajom. Mamy szanować starszych, chronić dzieci. I robimy to. Przestrzegamy prawa, no poza jakimiś małymi wyjątkami przejechania na czerwonym. Myślimy wtedy, że jesteśmy dobrymi ludźmi, że pomagamy innym, i nie potrafimy zrozumieć czemu na świecie jest tyle zła, bo przecież łatwiej by było gdyby każdy sobie pomagał i tak dalej. Jeśli do tej części mojego wpisu ktoś w pełni zgadzał się z moimi słowami, i uważał, że właśnie tak powinno być, to nie wie nic o świecie, żyje w złudzeniu stworzonym przez niego dla jego własnego bezpieczeństwa, ba mogę nawet powiedzieć że 3/4 takich ludzi przy pierwszym potknięciu się, uważałoby, że zrobili dla świata wystarczająco, że życie jest niewdzięczne i teraz muszą wziąć od niego to co im się należy. A to gówno prawda. Życie to życie, nie jest ani dobre ani złe, nie jest wdzięczne czy honorowe. Świat jest szarością. Tylko nasza interpretacja nadaje mu kolory. A to że ktoś namalował te kolory kredą którą spłukują łzy to tylko jego własna wina. Zło i dobro miesza się niesłychanie, i tak naprawdę każdy większy czyn, czy plan mający na celu czynienie dobra, może być uznany za zło, za robienie czegoś dla własnej korzyści, własnego ego, po to by zdobyć podziw innych. Prawdziwe dobro można czynić, gdy nikt go nie chce, gdy człowiek staje się wyrzutkiem, gdy traci wszystko a pomimo to zachowuje swoje wartości moralne, i dalej idzie wyznaczoną drogą. Gdy podejmujemy jakieś działanie, są jego konsekwencje. Zawsze tak jest. Dlatego gdy ktoś będąc dobrym straci sens życia na rzecz tego dobra oznacza to, że idzie w dobrą stronę. Gdy zawróci straci wszystko. To tak jak z rozgrzanym garnkiem, gdy dotkniemy go gołą ręką sparzymy się, ale to nie oznacza że nie powinniśmy nigdy dotykać garnków, oznacza tylko tyle, że trzeba założyć rękawicę kuchenną. Gdy tracimy, i odnajdujemy na nowo chcąc cały czas pomagać innym to znaczy że mamy w sobie wolę dobra. Gdy tracimy i szukamy cieni znaczy to, że przegraliśmy. Idąc w stronę swojego celu nie idziemy tam po to żeby ludzie nas kochali, nie idziemy po pieniądze ani po sławę. Idziemy bo wiemy że cel ten jest słuszny, niezależnie od tego do jak wielkiego bagna wejdziemy. Podsumowując uważam, że poznamy prawdziwe życie dopiero gdy pojmiemy jego szarość, i poświęcimy się za coś co uważamy za słuszne bez względu na konsekwencje.

Rozwarzania: Zrozumienie

03:36, 3.3.2012 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Dzisiaj chciałbym poświęcić ten artykuł naszym wzajemnym relacjom. Gdy przeglądamy fora internetowe widzimy tysiące sporów i kłótni, czasem są to osoby podpuszczane przez innych dla zabawy, czasem ktoś lubiący się przechwalać swoja wiedzą, a czasem człowiek nierozumiany w swoim otoczeniu i pragnący się z kimś porozumieć, ale zawsze oparte jest to na braku wyobraźni względem drugiego człowieka, i to właśnie wprawia mnie w największe osłupienie i zakłopotanie. Jesteśmy ludźmi - gatunkiem który swoją egzystencję opiera na swoim umyśle i pracy zespołowej, a paradoksalnie, nie potrafimy w takim "zespole" się porozumieć. Mamy podobne problemy, od małego oglądamy bajki, filmy, czytamy książki i pomimo tego nie potrafimy sobie wyobrazić, że nasz kolega jest dla nas niemiły bo ma problem z bólem głowy który my mieliśmy miesiąc temu, i obrażamy się na niego. A przecież sami przez to przechodziliśmy i dobrze wiemy jak to jest. Inny przykład. Dzisiaj przeczytałem artykuł o spuszczaniu ze smyczy psów w lesie. Opisywał on problem agresji tych domowych zwierząt gdy napotkają jakichś "leśnych braci". Pod artykułem rozgorzała kłótnia, a internauci podzielili się na dwa obozy. Jedni wygłaszali wyższość racji psów, które są istotami żywymi i potrzebują ruchu, inni, mówili że psy to plaga świata, że niszczą nasze życie powodując alergie, zabijają niewinne leśne zwierzątka itd. A ja uważam, że i jedni i drudzy mają trochę racji bo przecież pies to pies, nie może całe życie leżeć na dywanie i merdać ogonem, jest zwierzęciem, i musi biegać na świeżym powietrzu tak jak jakieś sarny czy zające. Oczywiście te drugie też muszą gdzieś żyć. Zamiast kłócić się które życie jest ważniejsze, internauci mogliby poświęcić ten czas na szukanie jakiegoś kompromisu, np. Lasy podmiejskie zostawić dla psów a zwierzynę przenieść gdzieś gdzie ogrodzenia działek letniskowych nie będą jej raniły. Problem rozwiązany, i kłótnia zakończona, a tak, nic nie osiągają. Poza tym ktoś może nie lubić psów ale to nie oznacza, że nikt ma ich nie lubić bo ta osoba tak chce i tak uważa. To że ktoś nie lubi mięsa nie oznacza, że każdy na świecie powinien przejść na wegetarianizm. Jest mnóstwo ludzi, a każdy człowiek jest inny, każdy z nas ma swoje zainteresowania którymi różni się od innych. To jest powinno być dla nas tak oczywiste jak konieczność picia wody, jak powietrze którym oddychamy, a niestety chyba nie jest...


Rozważania: Walka

08:59, 23.4.2011 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Ciekawy temat. Walka, co on w ogóle dla nas oznacza? Czy jako ludzie wysoko rozwinięci powinniśmy jeszcze walczyć? Czy jest ona czymś złym? Osobiście uważam, że każdy z nas powinien walczyć. O siebie, o własne przekonania, o wiarę, o życie takie jakiego pragnie. Mówi się, że przemoc jest zła, wrażliwym osobom wmawia się, że są ponad tym, że walka i przemoc to coś dla ludzi z niższego szczebla. Że ich nie dotyczy... Ale właśnie zło nie jest słabością. Zło jest siłą. Tylko mrok tak naprawdę widzi światło, bo gdy cały czas wokół siebie masz słońce, to widzisz coś innego, czy w ogóle dostrzegałbyś w tedy że jesteś w świetle? Zamiast zastępować zło dobrem powinniśmy posiadać i jedną i drugą stronę. Pragniemy dążyć do duchowych ideałów, czytać piękne powieści, żyć w zupełnej zgodzie z Bogiem, chcemy aby ludzie nikogo nie krzywdzili i żebyśmy żyli cały czas w szczęściu. Nasze społeczeństwo coraz bardziej dzieli się na "siłę" i "ducha". Czyli jakby zło i dobro. Jeśli każda ze stron ma tylko to jedno uczucie w sobie, jak może zrozumieć drugą stronę? Jak może z nią nie walczyć i jej nie niszczyć - zabijać? Jesteśmy ludźmi, mamy ciała, instynkty, fizjologiczne potrzeby, całkowite uduchowienie nie jest dla nas w tym świecie, bo ten świat nie jest duchem lecz materią. Dlaczego odrzucamy erosa na rzecz agape, jeśli to eros jest naszym światem? Czy możemy zbudować piękny pomnik umiejąc tylko rzeźbić, nie znając podstaw architektury? Przemoc to materia. Siła która jest wykorzystywana przeciwko drugiemu człowiekowi. Punkt w którym jest znęcający się i ofiara. Ofiara może uciekać do agape, ale nie znając przemocy, nie stając się znęcającym nigdy nie przerodzi się w "Walkę". Walka to pojedynek równego z równym. To wzajemnie równoważące się siły walczące o swoje przekonania, sny i marzenia. Jeśli przemoc jest materią to Walka staje się materią i duszą a więc dąży do agape. A co się stanie jeśli nie osiągniemy poziomu "walki"? Czy brnąc wciąż w przemocy jako ofiary możemy rozwijać nasze agape? Osobiście sądzę, że nie, bo jak może urosnąć roślina które wciąż wyrywane są korzenie? Ktoś teraz może mi zarzucić, że żeby walczyć trzeba rozwijać swoje mięśnie, uczyć się techniki, bić się, stawać się takim człowiekiem jak ci którzy nas "torturowali". Błąd i prawda zarazem. Powinniśmy rozwijać nasze ciała, dbać o nie i je "kształcić" w ten sposób poznajemy materię dzięki której przejdziemy do agape. To nie oznacza jednak, że zniżamy się do poziomu naszych oprawców, ale, że doprowadzamy naszą materię aż na ich poziom. Dla nich nie ma już nic dalej. Dla nas to trwały fundament na budowanie pięknego pałacu. W czystej przemocy potrzebujemy jedynie siły ciała. W walce natomiast to nie ma znaczenia. Walka to siła naszej duszy, tego jacy jesteśmy i ile jesteśmy w stanie poświęcić dla tego w co wierzymy, dla naszych bliskich i dla naszego świata. Jeśli jesteśmy wrażliwi to rozumiejąc przemoc wkraczamy w walkę. Jeśli natomiast nie potrafimy żyć, nasza złudna wrażliwość nie da nam celu życia.


Rozważania: Zło

12:40, 6.3.2011 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Człowiek pomimo swojego wysokiego poziomu rozwoju umysłu w porównaniu do innych stworzeń zamieszkujących naszą planetę, wciąż pozostaje pod wpływami instynktów zaszczepionych u początków naszego istnienia. Od zawsze odczuwaliśmy potrzebę utożsamiania się z jakąś grupą, z jakimiś poglądami, i jakimś światopoglądem. Nasz rozwój, poglądy i hierarchię wartości kształtuje społeczeństwo w którym żyjemy. Ono nas przesiąka i wpływa na nas, a my tym wpływom ulegamy. Z natury pragniemy być w grupie, bo to wpływa na nasze szanse przetrwania. W „stadzie” walczymy, kochamy, poznajemy świat i umieramy. Okazujemy agresję gdy napotkamy inne „stado” inne poglądy i wartości, gdyż podświadomie czujemy że mogą nam zagrażać. Przez to często krzywdzimy innych ludzi. Bo musimy z nimi walczyć. Nie byłoby w tym niczego dziwnego gdyby nie fakt, że prawie w każdej grupie, każdym „stadzie” akceptowany jest obraz człowieka mądrego. Zło jest potępiane a dobro wywyższane. Zabijanie „swoich” jest złe, krzywdzenie „swoich” bez powodu jest złe. Panuje prawo grupy którego grupa musi przestrzegać. Ale innych, „obcych” prawo to już nie dotyczy. Zatem dlaczego gdy dochodzi do starć i śmierci, nie potrafimy zrozumieć dlaczego tak się dzieje? Dlaczego naszym pierwszym odruchem jest zemsta, skoro jesteśmy tak „rozwinięci”?
Gdy dojdzie do walki w której są ranieni nasi bliscy, większość ludzi nie potrafi pomyśleć o konsekwencjach walki, o tym że giną istoty rozumne i uczuciowe i po jednej i po drugiej stronie „barykady”. Ludzie myślą wtedy tylko o tym że ich grupa została zaatakowana, i ich „ziomkowie” są krzywdzeni. Nawet gdy nadchodzi kres walki, pokój nie nastaje ze względu na śmierć niewinnych ludzi, tylko ze względu na to że po jednej i po drugiej stronie stracono tak wielu bliskich, że nie widać już sensu dalszej walki. Wystarczy przytoczyć jakikolwiek przykład wojny między dowolnymi państwami. W każdej wojnie ginęli ludzie, w każdej wojnie przelewano czyjąś krew. Każda wojna była złem niby przez nas potępianym. Ale żadna wojna nie była ostatnia. Zawsze po jednej zakończonej wybuchały kolejne. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Ludzie nie potrafili spojrzeć na racje każdego człowieka. Patrzyli tylko na korzyści dla swojej grupy.
Pojęcie dobra i zła jest nam znane. Lecz to za mało aby przełamać nasze wrodzone instynkty. Założenie, że znając dobro i zło wybierzemy dobro jest błędne. Bo pojęcie dobra i zła w mniejszym lub większym stopniu zna każdy z nas. Pomimo tego zło wciąż istnieje. I wojna światowa, II wojna światowa, Wojna Róż (stuletnia), Najazd Mongołów na Europę, mógłbym wymieniać tak godzinami. Tak więc same te pojęcia nie wystarczą, potrzebne jest jeszcze zrozumienie. Umiejętność rozszerzenia własnych poglądów na poglądy innych, dostrzeganie ich racji i wartości. Uświadomienie sobie że ta druga „grupa” to też ludzie, i też chcą żyć, jeść, śmiać się, płakać i cieszyć życiem, to jest klucz do bycia dobrym. Stworzenie „siebie” tam gdzie „siebie” nie widzieliśmy. Wielkie imperia nie przetrwały dlatego że miały wielką siłę i potęgę. Przetrwały dlatego że rozumiały potrzeby ludzi, nie tylko własnych obywateli, i pozwalały ludziom tym spełniać się i zachowywać własne „grupy”, dając im dodatkowo ochronę, zdobycze technologiczne i wiedzę, w zamian za uległość. Coś za coś. „Dziel i rządź”. Podsumowując, jesteśmy z natury źli, nieświadomi istnienia ogólnego dobra. Poprzez umysł i „otwarte oczy” możemy jednak zrozumieć innych i zastąpić wrogość wobec obcych, chęcią poznania i wzajemnego porozumienia.




Rozważania: Człowiek

04:30, 4.2.2011 .. 3 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Dzisiejsze rozważania skieruję w stronę człowieka i naszych uczuć wobec innych ludzi. Jako istoty stadne uczucia takie wyrażać musimy gdyż jest to nieodzowną częścią naszej egzystencji. Lecz od tego w jaki sposób, w jakim stopniu i jakie uczucia wyrażamy, zależy postrzeganie nas jako ludzi dobrych lub złych. W nas samych istnieje masa różnego rodzaju odczuć i emocji kierujących nami. Poprzez nabywanie „kręgosłupu” moralnego, część z nich jest w nas tłumiona lub odrzucana jako negatywne skutki człowieczeństwa. Jednak ścieżka wiodąca w tym dziwnym świecie emocjonalnym jest bardzo rozwidlona, poprzez co często schodzimy z właściwej trasy. Pytanie jakie musimy sobie zadać aby określić właściwą drogę jest: Kiedy człowiek jest szczęśliwy? Cóż odpowiedź jest bardzo trudna gdyż każdy z nas w inny sposób postrzega szczęście, lecz możemy wyłonić część podstawowych odruchów ludzkich właściwych dla każdego człowieka dla osiągnięcia szczęścia wewnętrznego.
1. Posiadanie celu do którego pragniemy dążyć. Celu który określa sens naszego życia, sprawia, że chcemy walczyć dalej.
2. Posiadanie bliskiej osoby, wobec której odczuwalibyśmy miłość – wyższe uczucia ludzkie.
3. Kierowanie się na miarę naszym możliwości uczynkami pomocy wobec innych ludzi.
4. Posiadanie własnej wewnętrznej hierarchii dobra i zła, własnych zasad  i przestrzeganie ich.
5. Zrównoważenie samolubności jednostki z dobrem ogółu.

Często jednak nie potrafimy zachować wewnętrznej równowagi, z powodu braku którejś z tych podstawowych wartości. Z powodu narastającego w nas chaosu, kolejne podstawowe wartości stawiane są pod znakiem zapytania, aż w końcu rozmazują się w otchłani tworząc w nas jeszcze większą pustkę. W ten sposób możemy zacząć błędnie interpretować nasze potrzeby i oddalać się od szczęścia. Zdarza się, że poprzez to, tworzymy swój obraz osobowości na wzór obrazu szczęśliwego, aby zachować normę w funkcjonowaniu społecznym, lecz tak naprawdę jest to nieidealna kopia okalająca „wewnętrzne brudy” w ładny kawałek płótna. Pozornie ciężko zauważyć różnicę, lecz gdy nadejdzie zewnętrzna zawierucha, tylko mocny gmach pozostanie na swym miejscu, a płócienne namioty rozwieją się, ukazując wewnętrzne słabości. Zastanówmy się nad pewnym teoretycznym przykładem.

Wewnętrzna hierarchia wartości osoby jest nieukształtowana. Gdy do rozbicia wewnętrznego dochodzi zewnętrzne zagrożenie osobowość w pośpiechu buduje fundamenty. W końcu zagrożenie zewnętrzne traci na sile, gdy forma została ukształtowana, lecz budowana w pośpiechu, zamiast zrównoważenia, przyjmuje pogląd w którym osoba ta jest najważniejsza. Samolubne podejście prowadzi do podzielenia świata w umyśle obiektu na:
„Rzeczy/osoby zawsze dla mnie dobre, które akceptuję” i „Rzeczy/osoby dla których nie jestem doskonały i te odrzucam”.
A teraz pomyślmy co się stanie, gdy osoba ta dojrzeje do dalszej budowy charakteru, i co się z nią stanie? Przyjmijmy, że osobie tej dane było zetknąć się z właściwą hierarchią. Rozważając dwie kolejne możliwości: albo staje się ona zazdrosna o szczęście które zobaczyła, albo pojmuje istotę właściwego „uporządkowania”. Tak samo w pierwszym jak i w drugim przypadku obiekt chce samemu osiągnąć taki stan rzeczy. Jest to początek dalszego rozwoju. Lecz mając „samolubne” fundamenty, budowa chcąc nie chcąc staje się do nich podobna. W efekcie otrzymujemy człowieka z pozoru dobrego, lecz wciąż przetwarzającego informacje tylko pod swoją osobę, co w efekcie sprawia, że nie przetwarza ich w sposób poprawnie społeczny, i w gruncie rzeczy może prowadzić do zła i cierpienia.
Podsumowując, światopogląd powinniśmy kształtować pod względem zarówno naszych wewnętrznych odczuć jak i zewnętrznych czynników (uczuć innych). Pierwowzorem nie powinien być jeden obiekt, lecz parę obiektów, dzięki czemu uzyskamy słuszniejszy i szczęśliwszy obraz nas samych.




Dla Pań :)

09:13, 1.2.2011 .. 4 komentarzy .. Link

Drogie Panie, jesteście naszym największym skarbem : ). Jesteście pięknem stworzonym przez naturę, a więc doskonałym. Każda z was jest na swój sposób wyjątkowa, i każda zasługuje na szacunek, chyba że sama go nie chce. I choć sami siebie oszukujemy, to tak naprawdę nie potrafimy bez was żyć. Jesteście naszym największym wyzwaniem, naszym najdoskonalszym celem do którego chcemy dążyć. Jesteście wypełnieniem naszej egzystencji i źródłem naszego szczęścia. I choć często mówimy także, że jesteście czymś najgorszym, czymś co zabiera nasze życie i pozostawia pustkę, to mówią to mężczyźni niedojrzali, i nie rozumiejący istoty miłości.
Dzień w dzień, staracie się być piękne, dbacie o siebie, skrupulatnie układacie fryzurę, dobieracie strój, czasem ćwiczycie także sposób chodzenia, grację itd., wszystko to dla piękna, i także dla nas : ) Za co powinniśmy wam zawsze i wszędzie dziękować i okazywać szacunek. Uważamy się za silniejszych, i twardszych od was. Często sądzimy, że jesteście kruche, słabsze, i potrzebujecie ochrony. Mylimy się. Tak samo słabi jesteśmy my faceci jak i wy kobiety : ). Tylko wzajemnie potrafimy się uzupełniać, wzajemnie potrafimy przezwyciężyć nasze rozterki wewnętrzne, jak i problemy zewnętrzne, wspólnie możemy wspierać się i dawać sobie podporę do życia. Jesteśmy dla siebie inni, ale tak naprawdę i jedna i druga płeć jest sobie równa, dlatego powinniśmy podziwiać różnice nas dzielące i wzajemnie się poznawać, poprzez pełnię szacunku, troski i miłości : )
Tak więc, każda z was jest dla nas całym światem! I każdy z nas, widzi swój własny świat który chce podziwiać i poznawać… : )



Rozważania: Miłość: Przyjaźń

12:27, 28.1.2011 .. 0 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)

Przyjaciel. Któż to jest? Często nazywamy osoby w naszym otoczeniu przyjaciółmi, ale czy tak naprawdę nie nadużywamy tego słowa? Czy należycie je pojmujemy i go używamy? Cóż, przyjacielem często staje się osoba z którą dobrze nam się rozmawia i z którą mamy coś wspólnego, ale tak naprawdę na miano prawdziwego przyjaciela zasługują nieliczni. Miana przyjaciela nie powinniśmy nadawać komuś od tak, tylko dlatego że jest fajną osobą którą poznaliśmy parę dni temu. Przyjaciel to ktoś kto jest nam bardzo bliski, rozumie nas, i udziela nam wsparcia. To ktoś kto podniesie nas gdy upadamy i uchroni nas przed tym czego nie widzimy, nie dlatego, że jesteśmy mu potrzebni , ale dlatego, że jesteśmy. Przyjaciel może nie lubić tego co my lubimy, może nie pochwalać naszych poglądów, może być naszym zupełnym przeciwieństwem, ale to nie będzie robiło na nim wrażenia, ponieważ i tak będzie chciał być u naszego boku, i razem z nami przedzierać się przez ciernie życia. Pomimo naszych wad wciąż będzie nas lubił, pomimo naszych zalet wciąż będzie nam pomagał i nas rozumiał. Przyjaźń to uczucie bardzo specyficzne, dziwne i piękne. Splata ono ścieżki życia dwojga ludzi, którzy mogą być jak ogień i woda, lecz tenże ogień pomimo zabójczej wilgoci, i ta woda pomimo śmiertelnego żaru, będą wciąż nie ustawać w pomocy gdy będzie ona potrzebna, niezależnie od pory, godziny i sytuacji. Nie wiem, czy jest coś bardziej wyrażającego naszą duszę niż to. Miłość? Miłość choć piękna, jest uzależniona od chęci założenia rodziny i przedłużenia gatunku. Współpraca? Współpraca to podzielenie obowiązków aby prościej dotrzeć do celu. A przyjaźń? Co mamy z pomagania osobie którą normalnie byśmy wyśmiali, bądź byśmy się jej brzydzili? Przyjaźń to nie „kumpel” to nie „kolega” czy „ziomuś z pracy”. Choć te przymioty należą do przyjaźni to tak naprawdę jest ona czymś dużo ważniejszym i bardziej wyniosłym. Jest częścią miłości do ukochanej osoby, jest chęcią opieki nad rodzicami i rodzeństwem, jest czynem dobroczynnym, jest kupieniem chleba żebrakowi leżącemu na ulicy. Jest czymś co wyraża dusza każdego człowieka, i co czyni nas ludźmi.
Chociaż, często używamy tego słowa, to tak naprawdę go nie znamy. Patrzymy na ludzi, na to co mogą nam dać, czy nam się to będzie opłacało, jacy są, patrzymy na dziewczyny/chłopaków jak na przyszłościową inwestycję. Czasem tak bardzo się boimy, tak bardzo jesteśmy słabi, że zamiast widzieć człowieka, widzimy jedynie zbiór procesów zamknięty w organicznym ciele. Dobrze jest gdy jesteśmy ostrożni, jest to nawet wielce wskazane, ale zdrowy rozsądek to jedno, a strach to zupełnie co innego. Dzięki pierwszemu widzimy ludzi dla nas dobrych. Dzięki drugiemu widzimy tylko tych złych…




Rozważania: Wiedza

04:43, 24.1.2011 .. 3 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)
Wiedza. Nasza wiedza pochodzi z wieloletnich doświadczeń i prób poznawania świata. My – ludzie, z natury jesteśmy istotami dociekliwymi, mamy odpowiednie podstawy do interpretacji i poznawania świata na wyższym poziomie niż zwierzęta które nas otaczają. Uczymy się. Wyciągami wnioski, a metodą zdobywania wiedzy jest metoda prób i błędów. Gdy coś odkryjemy, przekazujemy to kolejnym pokoleniom. One udoskonalają to i przekazują dalej. Zdobywanie i magazynowanie wiedzy odbywa się na płaszczyźnie masowej, a nie jednostkowej. I choć sposób ten jest niedokładny, zawodny, i pozbawiający nas sporej ilości odkryć, nie znamy jeszcze innego rozwiązania. Poprzez wieki, wiedza była zdobywana i ponownie tracona, nasza cywilizacja – jej poziom, często ulegała nagłym przeobrażeniom, w bardziej lub mniej zaawansowaną. Szczycimy się naszym rozumem i wyższością nad resztą stworzeń, ale zastanówmy się czy jest czym się szczycić. Wiedza, technologia, ich zdobycze służą nam do ułatwienia życia i polepszenia jego poziomu. Im więcej wiemy, tym lepiej rozumiemy otaczający nas świat. I choć powstało już wiele dziedzin nauki, i dokonało się wiele wielkich odkryć, wciąż ta „stadność” naszej wiedzy powoduje niepełne i nieprawidłowej jej wykorzystywanie.  Uznajemy, że skoro wiemy już tak wiele, to nie potrzebujemy wiedzieć więcej. Większość społeczeństwa staje się otumaniona swoją pysznością, a poziom naszego rozwoju oddala nas od natury. Przeobrażamy świat pod nasze potrzeby. Co samo przez siebie pokazuje najbardziej jak nikły jest stopień naszego zaawansowania. Zachowujemy się jak pasożyty, a wiedzę wykorzystujemy do pasożytniczego degradowania naszego środowiska. Rozum służy nam do poznawania świata. Jest naszą bronią. Naszym przetrwaniem. Lecz jest bronią potężną, a każda potęga źle wykorzystana prowadzi do zniszczenia. Tak właśnie dzieje się dziś. Uważamy że stajemy się coraz lepsi a tak naprawdę rozwijamy się pod względem całkowicie zbędnym dla nas. Stwarzamy coraz to nowsze urządzenia i technologie, których niestety nie potrafimy wykorzystać, ponieważ z braku rozwijania w sobie świadomości życia, zrozumienia jego podstawowych potrzeb i wartości które są fundamentami nas, gmach budowany na nich sypie się, i obraca w proch. Wielu ludzi, naukowców, specjalizujących się w danej dziedzinie, posiada tak wielkie wykształcenie, ponieważ osoby te są odrzucone i tak bardzo samotne, że skupiają się tylko na jednym: Na nauce, która ich nie odrzuca, i dzięki której mogą coś znaczyć. Ich umysły, podziwiane przez posiadaną wiedzę tak naprawdę są spaczonymi świadomościami które nie umieją zrozumieć podstawowych wartości człowieka. (Sądzę, że wszystkiemu winne jest nieodpowiednie wychowanie, lecz to zostawmy na późniejsze przemyślenia). Poprzez to uważam, że wiedza, jest konieczna do naszego przetrwania i rozwoju, lecz nie możemy spoczywać na laurach, tylko musimy cały czas dążyć do poznawania siebie i świata. W ten sposób, będziemy mogli więcej rozumieć i lepiej odnaleźć się w naszym życiu nie mając problemów ze społeczeństwem.



Rozważania: Miłość

02:40, 23.1.2011 .. 7 komentarzy .. Link
Każde z tych rozważań ma na celu pobudzenie wyobraźni, i zapoczątkowanie wymiany poglądów które jest najlepszym źródłem poznania człowieka :)
Jako, że jest to problem moich rozterek wewnętrznych numer jeden, opiszę dzisiaj swoje przemyślenia co do miłości. Postaram się rozwinąć je w późniejszym czasie, teraz będzie to tylko swego rodzaju wstęp :). Czym w ogóle jest miłość? Heh, tak to bardzo wielkie uczucie łączące dwoje ludzi –zbyt płytko.
Jest to połączenie dwóch dusz które całkowicie się rozumieją, wzajemnie się uwielbiają i nie mogą bez siebie żyć – zbyt precyzyjnie.
Jest to bezgraniczna chęć duszy do życia z innymi, dzielenia ich problemów i rozterek, bycia z nimi i bycia dla nich. – piękne ale nie obejmujące całego pojęcia.
Miłości nie da się określić, ona jest wszędzie, na każdym kroku, w każdym rogu i zakamarku, wszędzie tam gdzie jest choć jedna istota zdolna do wyrażania uczuć. Ktoś teraz powie „Ha! Co za brednie, przecież miłość to jest wtedy jak się chłopak w dziewczynie albo dziewczyna w chłopaku zakocha i chce z nią być” Prawda. Ale czy nie okazujemy także miłości braciom, siostrom, matkom, ojcom, dziadkom? Okazujemy. Okazujemy ją wszędzie i zawsze. Każdy dobry uczynek to miłość. Miłość jest wszystkim co dobre i co wielkie. Jedynie jej rodzaj, odmiana, uczucie między kobietą a mężczyzną jest tą „stereotypową miłością” i w sumie także i u mnie ten rodzaj pochłania większość miejsca zarezerwowanego dla tego jakże wielkiego zjawiska. Każdy z nas chce kochać i być kochanym. Gdy poznamy osobę, bliską nam, wydającą się do nas „dopasowaną” chcemy z nią być, i pragniemy zrobić dla niej wszystko byleby nas pokochała. Lecz czy tak naprawdę wiemy czy będzie nas kochała i czy my będziemy kochali ją? Kiedy jesteśmy pewni, że to ta „druga połówka”? Czy może będzie to tylko jej złudzenie? Czy powinniśmy bez względnie walczyć o swoje? Czy może usunąć się w cień, gdy brak nam pewności o jej uczuciu do nas? A może gdy podejmiemy walkę tylko niepotrzebnie ją zranimy? Tysiące pytań, tysiące odpowiedzi i kolejne tysiące pytań. Nieskończone koło fortuny które kręci się raz wskazując na szczęście a raz na gorycz. Nie ma recepty. Nie poznamy kiedy będzie happy end, a kiedy przerodzi się to w dramat. Ryzyko jest zawsze. Choć staramy się je zmniejszyć do minimum, istnieje. I istnieć będzie. Musimy próbować, nie możemy się poddawać. Raz uderzymy prosto z mostu, raz stoczymy wielką i przemyślaną kampanię od przyjaźni do uczucia. Lecz z każdej sytuacji wyjdziemy. Może nie wygramy. Ale w nas samych zwyciężymy. Ucząc się w ten sposób w końcu trafimy na miłość prawdziwą. Boję się, że goni mnie czas. Ale to czas został mi dany na to aby poznawać. Teraz już wiem, że nie powinienem zastanawiać się co zrobić, lecz robić coś. Jeśli przegram, oznacza to, że nie trafiłem na tą jedyną, a jeżeli wygram, cóż…
J Może i wokół mnie jest wiele par, może i jestem osobą dziwną, samotną, ale tak jak nie przyspieszymy w mroźne dni przyjścia wiosny, tak i w miłości, nie zdołamy przyspieszyć oczekiwania na nią. Możemy się jedynie należycie do tej „wiosny” przygotować :)


Rozważania: Prawo

04:27, 22.1.2011 .. 1 komentarzy .. Link
Prawo. Co to jest ? Po co nam ono? Skoro jesteśmy ludźmi, i sami je wymyśliliśmy, to po co w ogóle mamy je spisywać, uczyć się go i cały czas starać się je udoskonalać? No właśnie. Żaden człowiek nie jest tak mądry, aby wiedzieć jak zachować się w każdej sytuacji, co wolno robić w danej grupie, a co wręcz jest zakazane. Wcześniej wspomniałem że jesteśmy istotami stadnymi. Jak sądzicie, czy w stadzie są jakieś zasady? Na pewno. A zasady to prawo. A więc sama istota prawa, choć uważamy ją za zdobycz wielkich cywilizacji, jest z nami od zawsze. Ale co do treści tego prawa, tutaj już możemy mówić o zdobyczach. Im bardziej ludzie stawali się zaawansowani umysłowo jak i duchowo, tym większe, precyzyjniejsze, bardziej etyczne i humanitarne zasady które określały ich życie. Każdy człowiek posiada w sobie zalążek kodeksu moralnego, to w jaki sposób jesteśmy wychowani, i czego uczymy się od bliskich wpływa na postrzeganie przez nas świata. Zasady otoczenia w którym żyjemy są nam automatycznie przekazywane i wpajane, a my sami często nawet tego nie zauważamy. No dobrze, ale skoro każdy z nas ma w sobie prawo zawarte w danym społeczeństwie, to po co mamy je spisywać i określać? Jest jeden powód przewodni. Nasza ilość. Cała ludzkość jest jednym wielkim stadem, co prawda podzielonym, ale na czele każdego stada stoi jakaś władza. Władza ta kontroluje stado, wyznaczając mu zasady. Gdy stado liczy 20 osób, łatwo jest te zasady im przekazać, wystarczy powiedzieć, oni je zapamiętają, a przywódca będzie mógł je egzekwować gdy zajdzie taka potrzeba. Lecz inaczej sprawy się mają gdy trzeba nauczyć zasad 100 tyś. Ludzkich istnień. Gdybyśmy próbowali nauczyć ich poprzez rozmowę, i przekazywania ich z pokolenia na pokolenie, zajęło by nam to wiele czasu, poza tym nie każdy mógłby czuć potrzebę uznawania ich, co prowadziłoby do konfliktów wewnętrznych w stadzie, osłabienia jego siły i podważenia statutu przywódcy. Dlatego Prawo wyewoluowało do skrupulatnego spisywania zasad określających większość dziedzin naszego życia, i stworzenia sądów (organów wykonawczych prawa) których celem jest dopilnowanie prawidłowego przestrzegania zasad. Im większy poziom intelektualny grupy, zdobycze moralne i technologiczne, tym bardziej cywilizowane i humanitarne prawo. Jest ono także narzędziem. Narzędziem które daje nam poczucie przynależności. Które stwarza grupę, jako odrębną jednostkę. Dzięki niemu tworzy się hierarchia społeczna, ono zapewnia bezpieczeństwo osobników danej grupy i ich poczucie ważności. Określa nasze życie, narzuca mu pewne obramowania, pewne ograniczenia zachowań, których konsekwencji możemy nie być w stanie rozpoznać i zrozumieć. Podsumowując jest naszym kodeksem, naszymi zasadami życia, którymi kierujemy się i które nadają naszemu życiu pewien istotny sens. Lecz nie możemy uznawać prawa za ścieżkę która doprowadzi nas do szczęścia. Są to tylko zasady odnoszące się do grupy ludzi, które równają ich ze sobą, nadają im pewne ograniczenia i swobody ułatwiające życie w stadzie. Sam cel naszego życia jest czymś zupełnie innym, czymś co możemy określić tylko my sami. Momentem w którym kończy się „my” a zaczyna „ja”.



Rozważania: Wiara

12:28, 22.1.2011 .. 6 komentarzy .. Link
Czym jest wiara? To pytanie bardzo głębokie i trudne. „Przecież to ufanie Bogu, wiara w trójcę świętą, Jezusa Chrystusa” – Powiedziałby przeciętny wierzący Katolik. Cóż tak. Jest w tym sporo racji. Lecz jak odpowiedziałby na to pytanie mieszkaniec Turcji wierzący w Allaha? Jak zareagowałby grecki chłop widzący na niebie pioruny Dzeusa? No właśnie. Wiara. Na świecie powstało tysiące religii. W różnym czasie, w różnych miejscach ludzie oddawali cześć różnym bogom, wierząc, że istnieją i mają na nich ogromny wpływ. I tu zaczyna się cały problem z wiarą. Skoro każdy bóg był „prawdziwy i potężny” to czemu nie wierzymy w niego i teraz? Ktoś odpowie „Bo wtedy ludzie wiedzieli mniej i dopatrywali się w zjawiskach naturalnych boskich ingerencji”. Takie stwierdzenie też ma  w sobie wiele racji. Lecz zastanówmy się, czy dzisiaj nie czynimy tego samego? Czy gdy w odpowiednim momencie usłyszymy dany dźwięk lub zobaczymy dane zjawisko, nie myślimy że to „znak od Boga”? Czym więc różni się nasza wiara od wiary Majów czy Egipcjan? Znów jakaś osoba mogłaby powiedzieć „Nasza wiara jest inna bo wierzymy w jedynego Boga, nie modlimy się do cnych „bałwanów”. Jesteśmy mądrzejsi w wierze od innych” Cóż, w takim wypadku po co nam obrazy Matki Boskiej, Jezusa? Po co nam święci? I kto to w ogóle jest święty? Mamy jednego Boga, ale mamy także i wielu patronów odpowiedzialnych za daną dziedzinę, i za ich wstawiennictwem, możemy wkupić się w większe łaski u stwórcy. Czym to się różny od greckiego politeizmu Zeusa jako największego boga, i reszty wiernych mu bóstw? Wszystko to co powiedziałem, w jakiś sposób podważało jakąś religię,  krytykowało jej sens (nie mam na celu obrażać kogokolwiek, chcę tylko wyrazić to co myślęJ). Ale trzeba porzucić otoczkę wiary w jakiej nas wychowano, i spojrzeć na tą kwestię z niezależnego punktu widzenia. Wiara towarzyszy nam, od kiedy pojawiliśmy się na ziemi. Każdy z nas ma w sobie pustkę, „głód duszy” którego nie może zaspokoić, a który wzrasta wraz z naszym zagubieniem, i być może odrzuceniem nas przez innych. Wtedy pragniemy wierzyć że jest ktoś nad nami. Ktoś kto czuwa i da nam siłę gdy będziemy tego potrzebowali, wystarczy tylko odprawić jakiś rytuał czy poprosić o pomoc. To nadaje nam cel. Sprawia że możemy dalej koegzystować na tym świecie. A więc czy wiara ma na celu zaspokojenie naszych słabości z którymi nie możemy sobie poradzić? Możliwe. Im człowiek stawał się bardziej zaawansowany, tym jego bóstwa stawały się mądrzejsze, silniejsze, bardziej sprawiedliwe i mniej żądne krwi. Wiara dorastała wraz z nami, a im mądrzejszy i bardziej prawy człowiek, tym mądrzejszy i większy bóg. Niestety pustka ta u wielu ludzi jest tak wielka, że wypełnienie jej staje się ich całkowitym i jedynym celem życia. Celem życia tak wielkim że gotowi są za niego zabić. A skoro bóg został stworzony przez człowieka, to i bóg także pragnie wojen. A ludzie zrobią wszystko aby „ten wielki pan i stworzyciel był spokojny i szczęśliwy”.
Jesteśmy zwierzętami stadnymi, co oznacza że ktoś jest naszym przywódcą, ktoś zdobywa jedzenie, ktoś buduje domy… itd. Panuje u nas hierarchia. A skoro w naszym codziennym życiu ktoś rządzi, to i w Religi musi być ten „duchowy przewodnik”. W ten sposób, religia staje się już czymś więcej niż tylko niewinną próbą wyjaśnienia sensu istnienia. Staje się bronią. Bronią tak potężną, że w rękach niewłaściwej osoby doprowadzić może do śmierci milionów niewinnych istnień, co z resztą jasno widać na kartach naszej historii. Poprzez religię przejawia się wiele ludzkich zachowań, odczuć, jeżeli zrozumiemy istoty powstałych religii, zrozumiemy ludzi. I chociaż myśląc w ten sposób, ktoś powie że boga nie ma, to ja sądzę, że jest. Może nie jest to Allah, może to nie Światowid czy Zeus albo Jahwe, lecz w świecie wokół nas panuje porządek którego sami nie bylibyśmy w stanie stworzyć. I porządek ten wpływa na nasze życie. Jest jego częścią. Osobiście wierzę w Boga chrześcijańskiego, w tego Boga o którym opowiadał Jezus. I pomimo dwóch tysięcy lat naginania zasad wiary i ich spaczenia jedno żywe prawo pozostaje jako przewodnie dla nas. A mianowicie „miłość bliźniego”. W co byśmy nie wierzyli, drugi człowiek czy to wyznaje tą samą religię, czy inną, nadal jest człowiekiem. Człowiekiem takim jak my. Dlatego należy pomagać innymi i czynić dobro, bo nawet jeżeli nie namalujemy pięknego arcydzieła dla naszego boga gdyż w tym czasie pomożemy dziesiątkom ludzi, wstać, otrzeć łzy, i być dla nich podporą, twardym gruntem który nie pozwoli im dalej opadać w ciemność, to te czyny choć może mało ważne dla naszej wiary, będą ogromnie istotne dla nas. Tak, racja, może gdzieś tam jest istota dla której to się nie liczy, która może jednym ruchem zdmuchnąć naszą tlącą się świeczkę życia, i dla której staniemy się przez to bezwartościowi. Ale jeżeli tak jest, to ja pomimo to chcę wciąż pomagać ludziom, bo jeśli rządzi mną taki bóg, wolę być przez niego potępiony.


Początek

12:21, 22.1.2011 .. 0 komentarzy .. Link
Ostatnio zacząłem spisywać swoje poglądy a pomysł ten miał swój początek pewnego wieczoru, i sądzę, że od tego powinienem zacząć.

***

Zmierzch. Wigilia. Wyszedłem aby zaczerpnąć świeżego powietrza. Mgła. Pomyślałem że pójdę zobaczyć o której odprawiają się msze w kościele. Tak, jest msza na dziewiątą rano. Przyjdę. Schodzę ze schodów prowadzących do świątyni. Spoglądam na gmach sądu stojący naprzeciwko
-heh, co za zbieg okoliczności. Kościół i Sąd naprzeciw siebie. Wiara i prawo – uśmiechnąłem się do swoich myśli. Przeszedłem przez furtę. Stanąłem. Obok sądu biblioteka. A wszystkie trzy budynki spowija lekka mgła. Ich kontury niewyraźne, rozmazują się na tle wieczornego mroku.
-Czy to zbieg okoliczności? Że też wcześniej tego nie zauważyłem, przecież przechodzę tędy prawie dzień w dzień. – dziwię się w myślach – Czy może to symbolizować człowieka? Nasze zdobycze: Prawo, Wiedza, Wiara a my między nimi, gdy zbliżamy się do jednego, inne rozmazują się we mgle. I nawet ich ułożenie, wiedza najdalej od wiary, a prawo równo między jednym a drugim… Przypadek? I czemu dziś? – myśli kłębią się w mojej głowie. Chłodno. Wracam.



O Mnie

Start
Mój Profil
Archiwum
Przyjaciele
Mój Foto Album

Linki


Kategorie


Ostatnie Wpisy

Rozważania: Marzenia
Cel
Rozwarzania: Zrozumienie
Rozważania: Walka
Rozważania: Zło

Przyjaciele



Gry online : Wyszukiwarka Mp3 : Filmy online