tekst zastępczy
GRY

document Carolina's world ;) - Meeting - www.blog.fory.pl

Carolina's world ;)

27.7.2012 - Meeting

 

 

 

 

                O spotkaniu po latach, które nauczyło Lolę, że niektórzy nigdy się nie zmieniają. Będzie też mowa o przytulnej włoskiej kawiarence, hostelu i pracy w USA. Poza tym Czytelnik nie powinien się czuć zaskoczony, bo Omar (zwany we wcześniejszych wpisach Mężem) jak zwykle będzie się starał żeby Lola nie popadła w zbytni celibat, a nasza bohaterka wygłaszać będzie swoje zwyczajowe peany pochwalne na cześć Roberta.

 

Lolę zalała fala wspomnień. Owszem, Omar (postać pojawiająca się na łamach tego bloga od listopada 2010 pod nazwą Męża) był dla niej tylko ,,doraźnym chłopakiem’’, ale kojarzył się jej z najszczęśliwszym okresem w jej dotychczasowym życiu. Balangi do rana, rozkwit Morena Teamu, hektolitry wypitego za nie swoje pieniądze alkoholu, tabuny zalecających się Wiesławów i Ciapków… może nigdy nie darzyła go uczuciami innymi niż fascynacja jego demonicznym image’m, ale ucieszyła się, że do niej napisał.

                ,,Witaj Karolinn! Jadę na staż do Włoch i postanowiłem zahaczyć o Polskę. Wiem od wspólnych znajomych, że się zaręczyłaś. Bardzo się z tego powodu cieszę. Przykro mi, że w zeszłym roku groziłem Twojemu narzeczonemu, że go zabiję. Ale wiesz, że to wina Kejt. Powiedz mu, że bardzo go przepraszam. Szanuję Twój związek i  życzę Wam wszystkiego najlepszego. I mam prośbę: może dałabyś radę spotkać się ze mną w Krakowie? Tak po przyjacielsku. Obiecuję, że nie zrobię nic, co mogłoby zagrozić Twojemu związkowi. Tęsknię za Tobą.’’

                Uśmiechnęła się. Pamiętała jak Omar powtarzał jej, że ją kocha, jak rozmawiali o Koranie, jak uczył ją tureckich przekleństw, jak odwiedzali rzeszowskie kluby… zaraz też przypomniała sobie inne związane z jego osobą sytuacje: kłótnie, gęsto przeplatane wulgaryzmami w czterech językach, latające talerze w jego kuchni, awantury, groźby karalne pod jej adresem… nie przestawała się uśmiechać. Co by nie mówić o Omarze, to posiadał w sobie pasję. Z takim samym ogniem szeptał jej do ucha miłosne zaklęcia, jak i słynne ‘’I’ll kill you’’.

                Nie widzieli się od czerwca 2011. Wciąż jeszcze nie wybaczyła Omarowi wiadomości do Roberta, w której groził mu śmiercią, policją i wszystkimi plagami egipskimi, jeśli nie zostawi jej-Loli w spokoju.  Ale z drugiej strony… przecież Robert, jej guru i wyrocznia, mawiał, że ,,przekreślić można czyny, człowieka nigdy’’.  A nuż Omar spokorniał? Rok to dużo czasu.

                -A chuj, daleko do Krakowa nie mam, to się przejadę- mruknęła Lola wykazując się swoją kobiecą subtelnością.

               

                …przenieśmy się więc do Krakowa Głównego, na peron IV, gdzie słowiańską ziemię zaszczyciły osmańskie stopy. Omar był dokładnie taki, jak go zapamiętała. Szczupły, wyższy od niej, o pseudo uduchowionym wyrazie twarzy. Szybko zlustrowała jego strój: jeansy, koszula, marynarka- wyglądał nieźle. Przytulił ją na powitanie, po czym rozpoczął egocentryczno-narzekający monolog: bo panie na dworcu w Rzeszowie nie znają angielskiego, bo dostał staż we Włoszech, bo jest Ramadan i musi pościć, bo pociąg jechał za wolno, bo w Rzeszowie nic się nie dzieje, bo chce znaleźć hostel, bo w Krakowie w zasadzie nie ma nic do roboty, bo Kejt jest złym człowiekiem i on wciąż się dziwi, że Lola ją uwielbia, bo chce mu się palić i chyba zapali, bo przeżywa kryzys tożsamości, bo jest dumny ze swojego pochodzenia itp. Żeby oddać mu sprawiedliwość należy zaznaczyć, że zainteresował się również Lolą. Zapytał jak wygląda teraz jej życie.

Zagadnięta uśmiechnęła się szeroko ukazując swoje krzywe jedynki.

-A jak ma wyglądać? Jest cudownie. Mam mężczyznę, którego kocham, który jest dla mnie wszystkim, więc jestem szczęśliwa.

Mina Omara sugerowała, że nie takiej odpowiedzi oczekiwał. Szybko zmienił więc temat. Pospacerowali po rynku, poszukali Omarowi  hotelu (co oczywiście nie przebiegło bez komplikacji, albowiem przyzwyczajony do europejskich luksusów Osman nieustannie narzekał na polskie ceny i standardy), powspominali aż zgłodnieli. Znaleźli przytulną włoską knajpkę, gdzie zamówili pizzę i piwo i poddali się atmosferze kawiarenki. Czy to spokojny zaułek, w jakim się znaleźli, czy to romantyczna muzyka, czy ogólna letnia aura, sprawiły, że ich dialogi (a właściwie monolog Omara) schodziły na coraz to intymniejsze tematy. Turek opowiedział jej o swojej niby-dziewczynie, którą zostawił zanim powtórnie przyjechał do Polski, o swoich refleksjach, uczuciach itp. Kiedy dał upust swojemu egocentryzmowi ponownie zainteresował się Lolą. Choć dodać należy, że nawet w tym przebłysku zainteresowania patrzył na nią przez pryzmat swojej osoby. Zapytał bowiem:

-Kiedy w ubiegłym roku wróciłem do Turcji, to co robiłaś?

Oczekiwał chyba opisów tego, jak Lola nieustannie płakała, darła szaty i posypywała głowę popiołem. Musiał się więc srodze zawieść, gdy usłyszał:

-A co miałam robić? Wróciłam do domu, potem pojechałam do babci, odwiedziłam Kaśkę, Kaśka odwiedziła mnie, tak minął lipiec. A początkiem sierpnia poznałam Roberta i wiesz…

-Obiecywałem, że pewnego dnia Cię odnajdę. Ty obiecywałaś, że będziesz na mnie czekać…- mruknął Omar.

- I czekałam. Cały miesiąc. Ale wiesz jak to jest, gdy się kogoś kocha. Wtedy nic więcej się nie liczy. Przestałam na Ciebie czekać w imię wyższych uczuć

-Kochasz go?

-Wiesz, że to trudne pytanie. Mam dopiero 22 lata. Robert jest pierwszym facetem, z którym planuję wspólną przyszłość. Z Tobą byłam żeby cieszyć się chwilą: bo życie jest krótkie, bo trzeba je wykorzystać, bo trzeba z kimś być, bo jest fajnie jak jest fajnie. A Robert… On nie jest na chwilę. To wspaniały człowiek…

-Dobrze, ale jesteś pewna, że go kochasz?- indagował Omar.

-Nie spotkałam nikogo lepszego niż On. I nie chcę nikogo innego.

-Kochasz go?

-Chyba tak.

-Jeśli mówisz ,,chyba’’, to znaczy, że nie kochasz- zawyrokował Omar, mający się za eksperta we wszystkich kwestiach nurtujących ludzkość.

-Mówię chyba, bo jestem za młoda by umieć nazwać swoje uczucia. Jeśli chcę z nim być, jeśli jest dla mnie najważniejszy, jeśli zrobiłabym dla niego dosłownie wszystko, to wydaje mi się, że go kocham. Ale jak już powiedziałam jestem za młoda żeby mieć 100% pewności, że właśnie tak wygląda miłość. Na razie wiem tylko, że to najpiękniejsze i najmocniejsze uczucie jakie mnie spotkało. Będę szczęśliwa jako Jego żona.

-A ja Ci mówię, że za niego nie wyjdziesz- niczym turecka filia delfickiej wyroczni przepowiedział Omar.

-Może.- wyjątkowo zgodziła się z nim nasza bohaterka- Nie wiem co się stanie w przyszłości. Ale pytasz mnie o moje uczucia dzisiaj. A dzisiaj moja odpowiedź brzmi: tak, kocham go. ,,Love is in my fingers, love is in my toes’’- zacytowała piosenkę.

-A da radę Cię utrzymać, ten Twój Robert?- nie ustawał były chłopak Loli.

-Ma dobry zawód, więc powiedział, że jeśli nie będę chciała, to nie będę musiała pracować.

-Wielkie mi co!- zaśmiał się Omar- Dla Ciebie to jest takie wspaniałe? Myślisz, że złapałaś dobrą partię, bo da radę Cię utrzymać? O wy polskie kobiety! Każdy szanujący się turecki mężczyzna zarabia na swoją rodzinę. Rozumiesz? Każdy! To standard. To jego obowiązek. Oczywiście kobieta, jeśli chce, może iść do pracy. Dla własnej satysfakcji. Ale to dochody męża są podstawą utrzymania rodziny. Więc nie rób ze swojego chłopaka, o przepraszam, narzeczonego (to słowo Omar wypowiedział z wyraźną odrazą) jakiegoś bohatera, bo nie obiecał Ci niczego niezwykłego.

-Pierdolisz- warknęła po polsku Lola dopijając swoją ulubioną, czerwoną Warkę.

-Nie pierdolę- odparł, również po polsku jej były chłopak- zobaczysz, że z tego związku nic nie wyjdzie. Wiesz, ja mam bogatego ojca. W zasadzie nie musiałbym pracować. Ale mam już podpisany kontrakt w USA, bo jestem zbyt dumny, żeby żyć za pieniądze rodziców. Przemyśl to.

-Dobrze- Lola zmusiła się do uśmiechu, po czym zaproponowała opuszczenie kafejki.

Chodzili wąskimi krakowskimi uliczkami, mijali tłumy turystów… jeszcze rok temu Lola czułaby się wspaniale spacerując z nim po byłej stolicy Polski. Teraz odczuwała jedynie… sama nie umiałaby opisać tego stanu. Odrobinę melancholii, tęsknotę za beztroskim czasem, jaki przypadał na II rok jej studiów, radość, że mimo różnic kulturowych i religijnych potrafi dogadać się z byłym chłopakiem, satysfakcję, że daje radę prowadzić sprawny dialog w języku Szekspira… i brak Roberta.

-Chodź do mojego hostelu, napijemy się jeszcze piwa i pójdziemy do jakiegoś klubu- zaproponował Omar, po czym się zreflektował- Ty się napijesz, ja mam Ramadan. Już wystarczająco zgrzeszyłem jedząc pizzę.

Jak można się łatwo domyślić, Lola ochoczo się zgodziła. Jest tylko jedna rzecz, która przyciąga ją bardziej niż alkohol. Jest to darmowy alkohol. Tak więc już po chwili siedziała w pokoju Omara otwierając butelkę firmowym otwieraczem, który dostała jako stała klientka miechowskiego sklepu monopolowego. Jednak były chłopak nie pozwolił jej w spokoju rozkoszować się napojem bogów.

-Tęskniłaś za mną, kiedy wyjechałem?- spytał uwodzicielsko patrząc jej w oczy.

-Oczywiście… przez cały miesiąc- zaśmiała się na widok jego zawiedzionej miny- Mam Ci kłamać? Dobrze, tęskniłam za Tobą cały czas. I z tej tęsknoty zaręczyłam się z Robertem. Lepiej?

Jej sarkastyczna wypowiedź wcale nie ostudziła romantycznych zapędów ex boyfrienda.

-Ja wiem, że tęskniłaś. Czułam, że za mną tęsknisz. Siedziałaś i zastanawiałaś się ,,gdzie on teraz jest? co on teraz robi?’’. Prawda? W Twoich oczach widzę, że mam rację- na jego twarz wypłynął wyraz triumfu. Wyglądał… śmiesznie.

-Omar… może Ty nie rozumiesz, ale jestem z Robertem… zakochałam się w Nim. A jak się kogoś kocha, to nie zastanawia się, co robią inni faceci. Przynajmniej ja się nie zastanawiam. Bo mnie to zwyczajnie nie obchodzi. On jest dla mnie…- tu Lola przerwała swój wykład, po czym przeszła na swój ojczysty, polski język- Omar! Co Ty do kurwy nędzy wyprawiasz?- zapytała czując kruczoczarną brodę mężczyzny na swojej szyi- Weź spierdalaj!- dodała, wiedząc, że akurat ten słowiański zwrot były chłopak zna doskonale.

-Karolinn… pocałuj mnie!- wyszeptał jej we włosy.

-Słucham? – odskoczyła jak poparzona- Że co mam zrobić? Popierdoliło Cię- jak zwykle w chwilach podniecenia Lola klęła jak szewc.

-Pocałuj. Tylko jeden raz. Cały rok na to czekałem… wiesz, że jesteś dla mnie szczególną osobą…

-Ty chyba nie wiesz co mówisz! Przypominam Ci, że mam chłopaka!

-No i co? Nikomu nie zrobisz w ten sposób krzywdy… zresztą: kto będzie wiedział?

-Jak to kto? Ja! – oburzyła się Lola- co Ty sobie wyobrażasz? Tu zacznę się z Tobą całować i Bóg wie co jeszcze a jak potem spojrzę mu w oczy? Jak będę mogła potem z Nim być? Chyba nie wiesz o co mnie prosisz!

-Karolinn…- zaśmiał się Omar- zawsze mówiłem Ci, że jesteś jak Polyanna. Jesteś taka naiwna. Naoglądałaś się za dużo filmów dla nastolatków. Znam te teksty ,,ojoj, ojej… jak mogłabym całować swojego chłopaka, najpierw całując Ciebie…’’. Ale wiesz, Karolinn, życie to nie film. Life is life. A życie jest krótkie. Trzeba je wykorzystać. Tu i teraz.

-Nie wiem czy znasz takie słowa jak wierność, lojalność i zaufanie…

-Pieprz to- z rozbrajającym uśmiechem zaproponował Omar. Jednak przecenił swój urok osobisty. Lola była nieugięta:

-Nie wiem za kogo Ty mnie masz. Czy gdybyś Ty miał dziewczynę, którą kochasz, a ja bym do Ciebie przyjechała, to zdradziłbyś ją ze mną?

- A czemu nie?

-To w takim razie jej współczuję. A swoją drogą pamiętasz hinduskiego skurwysyna, X-a? Kiedy byłam z Tobą wielokrotnie proponował mi skok w bok. Teraz, kiedy znam Twoje podejście, żałuję, że się nie zgodziłam…- kwaśno uśmiechnęła się nasza bohaterka. Chwilę potem zaczęła zaś wyrzucać z siebie przekleństwa z szybkością kałasznikowa-Kurwa mać, amina kodum, merde, putta, co Ty wyprawiasz?

Omar jedną ręką głaskał ją po włosach, drugą próbował objąć w talii.

-Dobrze wiesz co! Pragnę Cię! Czekałem na to! Jestem taki podniecony… Karolinn…  jesteśmy tu sami…

Lola popatrzyła mu głęboko w oczy. Niby była z Robertem. Niby Go kochała. Ale z drugiej strony… Omar reprezentował sobą to, co tak ceniła u płci przeciwnej: był dziki, nieokiełznany i nieprzewidywalny. Silny i stanowczy. Dumny i władczy. Patrzył na nią wzrokiem pełnym ognia. Słyszała przyśpieszone bicie jego serca. Odgarnął jej niesforny kosmyk z czoła. W wyrazie jego twarzy wyczytała obietnicę gorącej, nieprzespanej nocy. Pociągnęła łyk z butelki. Słowiański sexappeal i osmański temperament… byli tylko we dwoje. Mówił, że tęskni. I patrzył na nią z takim pożądaniem… Wypity alkohol zaszumiał jej w głowie… Lekko zmrużyła oczy, rozchyliła wargi i…

…wybuchnęła szaleńczym śmiechem. Omar, gdyby tylko nie wwiercał się wzrokiem w jej dekolt, mógłby dokładnie zobaczyć wszystkie jej krzywe zęby. Drżała na całym ciele. Niedoszły kochanek patrzył na nią jak sparaliżowany. A ona w dalszym ciągu chichotała. Kiedy w końcu się opanowała, poczuła się w obowiązku wytłumaczyć Omarowi nagły napad wesołości.

-Wybacz mi Omar, ale… ja dobry seks mam codziennie. I to, co usiłujesz mi zaproponować, nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu atrakcyjne. Nie chcę Ci tego mówić, ale… jesteś śmieszny.

-Co powiedziałaś?

-To co słyszałeś. A powiem nawet więcej: ubieraj marynarkę i odprowadź mnie na autobus.


<- Poprzednia strona :: Następna strona ->
''Lecz słowom mym daj Boże połysk ostrej stali,
Brawurę i fantazję, rym celny i cienki,
Aby ci, w których palnę, prosto w łeb dostali
Kulą z sześciostrzałowej, błyszczącej piosenki!
Julian Tuwim



tekst zastępczy
Liczniki odwiedzin


Kurtyna w górę!



Osoby dramatu:


Robert- Posiadacz 40 przecudownych dreadów, charakterystycznego samochodu i najbardziej szalonego Lemura na świecie. Jeden z nielicznych ludzi, którzy rozumieją ''poczucie humoru'' Loli. Cierpliwy, wyrozumiały towarzysz jej faz i wypraw. Człowiek, któremu może powiedzieć dosłownie wszystko. Jej prawa ręka i centrum jej prywatnego świata.



Paula, Kasia i Ania- biedne istoty, które przewrotny los skazał na dzielenie mieszkania z bohaterką tegoż bloga. Módlmy się dla nich o wytrwałość i siłę!

tekst zastępczy

Lola - autorka tegoż bloga. Cytując Kejt ''lubi mężczyzn o dyskusyjnej urodzie''.
-Karolino, może sama opisz się w kilku słowach...?
-Słucham?… opisać MNIE w kilku słowach? Wolne żarty! Studentka. Zbyt pewna siebie. Indywidualistka. Socjopatka. 1/4 Morena Teamu, dawnej formacji o której powstał cytat ‘’gdzie się nie pojawicie, tam siejecie ogólny zamęt, chaos, poruszenie i kontrowersję’’.



Kreatywna. ‘’Ta z kolczykiem’’. Egoistka.
Odporna na wszelkie próby nawracania.
Antyklerykalna.
Egocentryczka.
Księżniczka Morencji.
Przeciwniczka palenia.
Prototyp Króla Juliana.
Cyniczna.
Rezydentka rzeszowskich klubów.
Liberalna.
Uczulona na hipokryzję.
Poszukująca.
Wiecznie niewyspana.
Optymistka.
Bezpruderyjna.
‘’Ta w czapce striptizerki’’.
Niepraktyczna.
Zadowolona z życia.
Niepoważna.
Rozpieszczona.
Grafomanka.
Delikatnie mówiąc popieprzona.





...blog ten jest miejscem opisu refleksji, zachowań, przemyśleń, imprez, problemów, ludzi i zdarzeń z którymi na codzień styka się moja skromna osoba.


‘’Lepiej mieć 10 prawdziwych wrogów niż 100 fałszywych przyjaciół’’


Czyli specjalne pozdrowienia dla wszystkich,którzy mnie nie cierpią,na mój widok przechodzą na drugą stronę ulicy, dostają torsji, mają ochotę rzucić we mnie czymkolwiek, co mają pod ręką! Czasem wstaję z łóżka tylko i wyłącznie po to, żeby Was zobaczyć , bo motywujecie mnie do działania, zgodnie z zasadą

‘’jeśli nie masz po co żyć, żyj na złość innym’’
.
Przeprasza, że nie wymienię was z parszywego imienia i jeszcze parszywszego nazwiska! Mimo wszystko:
Dziękuję Wam!


Co mi Wena ostatnio zesłała...

[] Jesteś bogiem
[] Znów ja
[] Good bye my love, good bye!
[] Meeting
[] Welcome again :)






Poznawszy ’’doświadczone’’ panny udające świętoszki,
idiotów udających geniuszy,
gejów udających heteryków,
Turków udających Hiszpanów,
beztalencia udające profesjonalistów,
prostytutki udające studentki,
Wieśków udających hardcorów,
prawiczków udających playboyów
powiem tylko jedno:
w przeciwieństwie do nich
wolę żeby nienawidzono mnie taką jaka jestem,
niż kochano taką,
jaka nigdy nie będę.

Pozdrowienia dla hipokrytów, czyli ludzi,
którzy boją się być sobą!



So if you are in sight and the day is right
She’s a hunter you’re the fox
The gentle voice that talks to you
Won’t talk forever
It’s a night for passion
But the morning means goodbye
Beware of what is flashing in her eyes
She’s going to get you!
Ace of Base ''All that she want''




Linki

[] Start
[] Mój profil
[] Archiwum
[] Przyjaciele
[] Mój Email


tekst zastępczy


''Jeszcze wypijemy za to co było,
chociaż nigdy już nie wróci, tak się potoczyło...




''(...)ja mam tu zimne 0,7 i szkło
wiem, że Koran broni jak esperal
ale kielonik?
od kielonika nie zawali się Teheran!
Łona- ''Panie Mahmudzie''



Przyjaciele

[] veerenoix
[] Vamqir
[] piotrplotnik
[] KejtK
[] nieujawniony
[] AngelInTheNight
[] dojrzewam





Dodatki na bloga


Gry online : Wyszukiwarka Mp3 : Filmy online