9.10.2013 - Studia i praca nie do pogodzenia? [WASZYM ZDANIEM]

List naszej czytelniczki Marty, w którym narzeka ona na niemożność pogodzenia pracy i studiów wywołał lawinę komentarzy na naszej stronie i fanpage'u „Newsweeka”. Wybraliśmy najciekawsze z nich. List naszej czytelniczki Marty, w którym narzeka ona na niemożność pogodzenia pracy i studiów wywołał lawinę komentarzy na naszej stronie i fanpage'u „Newsweeka”. Wybraliśmy najciekawsze z nich. W liście Marta narzekała, że nie dość, że studia humanistyczne nie przekazują przydatnej wiedzy praktycznej, to jeszcze krzywo patrzy się na studentów, którzy próbują łączyć je z normalną pracą. Takich jak ona. Bohaterka opisuje także jak to już od czasów gimnazjum nie miała na nic czasu, bo wszystko podporządkowała przyszłej karierze. Na koniec pisze o cenie, jakiej przyszło jej za to zapłacić (m. in. depresja i wieloletnie leczenie). Słowa Marty wywołały burzę wśród naszych Czytelników. Dużo wątpliwości wywołał opisywany przez Martę jej tryb życia. „W okresie gimnazjum tyle zajęć, potem nauka do 3 w nocy i wstawanie o 5?”, dziwi się się internauta o nicku marceli. „Po pierwsze, gdzie byli rodzice, po drugie daje to rachunek 2 godz snu/dobę, co jest niemożliwe dłużej niż powiedzmy tydzień....brednie. i jaka duma, tak zarzynałam się, nie mam rodziny, czasu dla siebie, depresja, samookaleczam się, jestem super! jak nie warto się zarzynać, to przestań to robić, proste.” Zrobiła Pani błąd myląc ciężką pracę nad sobą z zarzynaniem się W podobnym tonie wypowiadał się frat. „Pani widać zrobiła błąd na samym początku myląć ciężką pracę nad sobą i nauką z zarzynaniem się.” Równie ostre słowa o bohaterce padały na Facebooku. Olivia Boczkowska zauważyła, że wszystko co opisuje Marta można osiągnąć spokojniej. „Smutne jest to, że takich ludzi tworzymy.. Potem zostają kierownikami i tępią tych, którym się powodzi np w małżeństwie, przyjaźni. Nie mają dystansu do siebie. Nigdy nie czują się spełnieni”, stwierdziła. Można? Można! Ale postawa Marty spotykała się nie tylko z potępieniem. Nasza Czytelniczka, podpisana pseudonimem babol, studentka polonistyki. Jak sama pisze, idąc na studia humanistyczne nie zdawała sobie sprawy, że kierunek humanistyczny wymaga tyle wysiłku a przy tym przekazuje tak mało wiedzy. „Żeby mieć więcej perspektyw na przyszłość na moich studiach robię dwie specjalizacje, nauczycielska i dziennikarską. W połączeniu z obowiązkowymi zajęciami daje to 35 godzin tygodniowo. Do tego praca, bo na praktykach zostałam doceniona i pracuję w redakcji do dziś. Już teraz na początku roku ledwo to wszytko ze sobą godzę, ale mam nadzieję, że mi się uda i nie odbędzie się to kosztem moich najbliższych”, pisze babol.
Przeglądaj

9.10.2013 - Aborcja to zabójstwo, ale…

Pozew Tysiąc przeciw publicyście trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie w kwietniu ub.r. Tysiąc poczuła się dotknięta słowami Terlikowskiego, który – jej zdaniem – porównał jej postawę do postępowania niemieckiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna. Poszło o słowa dziennikarza: „I zasłanianie tej prostej prawdy słowami o tym, że Alicja Tysiąc nie złamała prawa, a jedynie próbowała egzekwować przysługujące jej prawa – jest absurdalne. Adolf Eichmann też nie łamał hitlerowskich praw, czy to znaczy, że nie można go nazwać mordercą (w tym przypadku już nie niedoszłym, a jak najbardziej doszłym)?”. Tysiąc poczuła się też urażona sformułowaniami Terlikowskiego, które ukazały się w książce napisanej przez niego wraz z Joanną Najfeld pt. „Agata. Anatomia manipulacji”. O Tysiąc pada tam jedno zdanie. Dotyczy ono tego, że istnieje niebezpieczeństwo, że sprawa 14-letniej Agaty z Lublina będzie rozgrywana politycznie i finansowo, tak jak sprawa Alicji Tysiąc. Terlikowski nazwał to moralną obrzydliwością. Za te wypowiedzi kobieta zażądała od Terlikowskiego przeprosin na łamach „Rzeczpospolitej” i „Gazety Wyborczej” oraz rekompensaty finansowej w wysokości 130 tys. złotych. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych w postaci naruszenia dobrego imienia oraz godności m.in. poprzez stwierdzenie, że Tysiąc chciała zabić swoje dziecko. Nie doszło natomiast do naruszenia prawa do prywatności – o co wnosiła w pozwie Tysiąc. – Należy mieć okoliczności faktyczne w tej sprawie. Powódka była aktywna medialnie, niejednokrotnie wypowiadała się publicznie pod własnym imieniem i nazwiskiem, udzielała wywiadów, wielokrotnie wypowiadała się publicznie w sprawie aborcji. Sama de facto nie chroniła swego prawa do prywatności – uzasadniała sędzia Agnieszka Bedyńska-Abramczyk. Sąd nakazał Terlikowskiemu oficjalne przeprosiny Tysiąc – mają być one opublikowane na stronie internetowej portalu Salon24. Sąd uznał jednak za bezpodstawne żądanie Tysiąc ich publikacji na stronie „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, bo wypowiedzi publicysty odnoszące się do Tysiąc nigdy się tam bezpośrednio nie znalazły. – Niewątpliwie według doktryny Kościoła katolickiego zabieg przer-wania ciąży jest równoznaczny z zabiciem człowieka. Z tych względów każdy katolik ma prawo do nazywania aborcji zabójstwem. Z drugiej strony mamy osoby, które mają na ten temat inne zdanie. Dla kogoś takiego stwierdzenie, że aborcja jest zabójstwem, jest krzywdzące – stwierdził sąd. Sędzia powołała się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał skargę na odmowę przeprowadzenia aborcji, orzekając, że Polska naruszyła prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, i przyznał kobiecie prawo do zadośćuczynienia w kwocie 25 tys. euro. Sąd uznał, że nazwanie przez Terlikowskiego „moralną obrzydliwością” czerpania przez Tysiąc korzyści finansowych z racji niemożności dokonania aborcji jest przekroczeniem z jego strony granic oceny krytycznej i dopuszczalnej krytyki prasowej, zaś porównanie Tysiąc do nazistów zostało dokonane wprost, a nie wynika jedynie z konstrukcji tekstu.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - J.Angielski na Niedziele

tak yes nie no prosze here you are /plase dziękuje thank you nie ma za co you are welcome przepraszam i am sorry excuse ma nic nie szkodzi never mind ceść helo hi bye dzień dobry 12 good morning 12-18 good afternoon dobry wieczór good evening do widzenia goodbye do zobaczena wkrótce see you soon dobranoc good night w porządku i am ok / all right zgadzam się i agree nie zgadzam się i don't agree
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - Pierwsza Komunia Święta wcześniej

Pierwsza Komunia Święta w wieku 7, a nawet 6 lat, przeżywana nie grupowo, ale rodzinnie? W archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej będzie to możliwe dzięki decyzji ks. abp. Andrzeja Dzięgi Przygotowanie do wprowadzenia dziecka w pełne życie eucharystyczne należy przede wszystkim do rodziców. Chodzi zwłaszcza o rozeznanie jego duchowej i intelektualnej gotowości do przyjęcia Pierwszej Komunii Świętej, a także zwrócenie się w tej sprawie do swojego proboszcza. Te zasady podkreślił ks. abp Andrzej Dzięga, określając nowe normy związane z przygotowaniem do Pierwszej Komunii Świętej w parafiach archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Na początku października dokument został przekazany wszystkim proboszczom w archidiecezji. Zgodnie z tymi rozstrzygnięciami do Pierwszej Komunii Świętej będą mogły przystępować dzieci w różnym wieku, a dolną granicą wiekową do podjęcia pełnego przeżycia eucharystycznego jest ukończony siódmy rok życia, w szczególnych przypadkach nawet szósty. Normy, jakie zawiera dokument ks. abp. Andrzeja Dzięgi, współbrzmią z zasadami zawartymi w dekrecie Papieża Piusa X „Quam singulari” o wczesnym dopuszczeniu dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. Święty Pius X podkreślał w nim, że dzieci im są młodsze, tym bardziej niewinne, a im bardziej niewinne, tym bardziej otwarte i wrażliwe na wiarę, na miłość Bożą. Wiek to oczywiście nie jedyna okoliczność, która ma wpływ na decyzję proboszcza o dopuszczeniu dziecka do Pierwszej Komunii Świętej. Przede wszystkim musi ono być ochrzczone i mieć rozeznanie, że w Komunii Świętej przyjmuje Ciało Pana Jezusa, a nie opłatek. Chodzi tu o wiarę w żywą obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i pragnienie przyjmowania Ciała Pańskiego. Niezbędne też jest rozeznanie co do istoty grzechów i cnót chrześcijańskich i oczywiście bycie w stanie łaski uświęcającej. Normy, jakie wydał metropolita szczecińsko-kamieński, nie tylko umożliwiają rodzicom przygotowanie swoich dzieci do sakramentu Eucharystii we wcześniejszym wieku, ale także dają możliwość wyboru formy przystąpienia ich dziecka do Pierwszej Komunii Świętej. Oprócz najczęściej stosowanej formy grupowej, przeżywanej raz w roku w terminie wiosennym, istnieje możliwość wyboru formy indywidualnej, przeżywanej w gronie rodzinnym. „Indywidualna (rodzinna) Pierwsza Komunia Święta jest przeżywana przez rodzinę uroczyście, zawsze w czasie Mszy Świętej niedzielnej lub w zwykły dzień” – precyzuje dokument wydany przez ks. abp. Dzięgę. Bez zmian pozostaje ustalenie dwuletniego cyklu katechumenalnego przygotowania dziecka w parafii, a zgłoszenia kandydatów do grupowej pierwszej spowiedzi świętej oraz Pierwszej Komunii Świętej winny być dokonane przez rodziców około roku przed terminem.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - Magia - niepozorne zagrożenie dla Życia

Myśląc o magii najczęściej wyobrażamy sobie czarownice, magów, sztukmistrzów, czarnoksiężników, cudotwórców i uzdrowicieli. Wymownym przykładem obrazującym świat magii widziany oczami dziecka jest cieszący się ciągłym zainteresowaniem cykl filmów o Harrym Potterze. Magia i zjawiska paranormalne są także często tematem horrorów, thrillerów czy też książkowych bestsellerów. Jest także natchnieniem dla muzyki black metalowej, która jest wciąż popularna wśród części fanów heavy metalu na całym świecie. Jednak patrząc szerzej na to zjawisko, trudno powstrzymać się od refleksji na temat miejsca, jakie w świadomości współczesnego człowieka ono zajmuje. Nasilający się obecnie proces sekularyzacji wzmacnia zainteresowanie magią. W sytuacji tej powstają pytania czy stopniowe pozbawianie rzeczywistości, w której żyjemy komponentów duchowych i religijnych zagraża wierze? Czy magia jest szkodliwa dla religii? Porównywanie tajemnic wiary do magii jest z pewnością nadużyciem w oczach człowieka wierzącego. Jednak paradoksalnie to, co łączy wiarę i magię to fakt, że oba te zjawiska są nierozerwalnie związane z duchowym, niematerialnym i ponętnie tajemniczym wymiarem naszej rzeczywistości. Co więcej wierzący są świadomi istnienia cudów, życia pozagrobowego, mocy uzdrawiającej Chrystusa Pana. Jednak bezpośrednie doświadczenie cudu, będącego znakiem od Boga, nie jest koniecznym warunkiem do nawrócenia, czy wiary. Czym jest magia? Według Concise Oxford Dictionary magia jest to : "wywieranie zafałszowanego wpływu na przebieg zdarzeń przez okultystyczne władanie siłami natury lub duszami....przez wzywanie diabłów, aniołów". Definicja ta podkreśla, nie tylko to, że magia i okultyzm łączą się ze sobą, ale także przekonuje nas o jej dwubiegunowym charakterze (biała i czarna magia). W definicji New Websters Dictionary magia to : "sztuka osiągania niezwykłych efektów za pomocą nadludzkiej władzy nad siłami natury; czary; jakakolwiek paranormalna siła lub oddziaływanie nie do odparcia; kuglarstwo, robienie sztuczek i kreowanie świata iluzji". Trudno osądzić czy magia jest dobra, czy zła, analizując etymologię tego słowa. Wyraz "magia" pochodzi od łacińskiego magicus co oznacza "odwołujący się do czarów" lub też od greckiego mageia, co określa teologię Magów. Istnieją dwa sposoby wyjaśnienia tego, kim byli Magowie. Po pierwsze, Magowie to mędrcy, którzy przyszli do narodzonego Dzieciątka Jezus, aby złożyć mu hołd. Po drugie nazwa "Mag" mogła odnosić się do starożytnej kasty kapłanów Zoroastry w Medii i Persji. Byli oni przez tradycję uznawani za władających nadprzyrodzonymi siłami. To, co jest elementem wspólnym wszystkich definicji magii, to fakt, że słowo to odnosi się do nadprzyrodzonej mocy oraz skutków jej oddziaływania na ludzi i otoczenie. Być może fakt, że Magowie mogli być mędrcami, składającymi hołd Synowi Bożemu sprawia, że magia w literaturze światowej nie jest interpretowana tylko w kategoriach zła i działań okultystycznych wymierzonych w dobro i godność człowieka. Oblicza magii Magia ma kilka oblicz. Można wyróżnić magię białą i czarną, naturalną i okultystyczną. Marzeniem każdego człowieka jest szczęście oraz zdrowie w sensie psychicznym, fizycznym i społecznym. Według magów marzenie to można realizować dwoma drogami wytyczonymi przez czarną lub białą magię. Są one różne i wzajemnie wykluczają się. Zwolennik czarnej magii kieruje się zasadą osobistej korzyści. Zwolennik białej magii postrzega nie tyle korzyść, co działanie, które przyniesie mu nagrodę. Kształtuje on w sobie poczucie zgodności z naturą przy zachowaniu nad nią kontroli w takim zakresie, w jakim jest to możliwe (nie czuje się kimś ważniejszym i zna swoje miejsce w przyrodzie). Wyznawca czarnej magii, poświęcając się, niszcząc rzeczy materialne, ludzi, stwarzając pozory przyjaznych zamiarów próbuje uzyskać dla siebie korzyści płynące z oddania się siłom wyższym. Natomiast reprezentant białej magii chce czerpać zadowolenie z rzeczy materialnych i kontaktów z ludźmi, poprzez doskonalenie siebie. Zwolennicy czarnej magii ignorują naturę i jej prawa. Buntują się przeciwko niej wtedy, gdy przeczy ich kaprysom i fanaberiom. Praktykujący białą magię próbują zrozumieć przyrodę i mechanizmy jej działania. Przyjmują ją taką, jaka jest. Dla zwolenników czarnej magii nadrzędnym celem istnienia jest pełne zaspokojenie wszystkich popędów, gdyż nie wierzą oni w królestwo boże. Dla entuzjastów białej magii głównym celem jest osiągnięcie zadowolenia przed śmiercią. Można je uzyskać, kierując się mądrością polegającą na zdolności do przewartościowania własnych pragnień w taki sposób, aby były one możliwe do spełnienia. Biała i czarna magia stanowią dwie przeciwne postawy wobec życia. Mogą być one obecne u ludzi w wielu kontekstach takich jak : zachowanie, światopogląd, świadomość. W rzeczywistości zachowanie ludzi oscyluje wokół dwóch głównych barw : bieli i czerni. Jednak, mając na względzie wszystkie odcienie szarości, można powiedzieć, że oddzielenie czerni od bieli nie jest zadaniem łatwym. Zarówno dobro (biel), jak i zło (czerń) mogą współistnieć ze sobą w przestrzeni tradycji, kultury i religii. Patrząc na wspomniane odcienie szarości, odróżnienie dobra od zła staje się coraz trudniejsze, gdyż pomiędzy całkowitą bielą a pełną czernią, istnieje wiele innych barw i odcieni różniących się nasyceniem. Czasami przecież czarni magowie - sprawcy destrukcji, ubierają się na biało, a nie na czarno, jak chce tradycja. Oszukują w ten sposób opinię publiczną, deklarując fałszywą wolność, dobro i tworzenie. Pomimo tych kontrowersji i trudności związanych z rozróżnianiem dobra i zła, biała i czarna magia to dwie różne jakości. Magia w okresie odrodzenia W tym okresie obowiązują trzy teorie magii : teoria podobieństw (analogii), doktryna spiritualistyczna (duchowa) oraz koncepcja demoniczna. Teoria podobieństw zakłada, że świat został stworzony w taki sposób, że podobieństwa i analogie odpowiadają prawdziwym skojarzeniom, a magiczne mechanizmy czerpią energię z tzw. pierwotnej, boskiej harmonii. Tylor i Frazer trafnie podważyli to założenie, uznając że doktryna podobieństw opiera się na pomieszaniu fałszywych relacji z prawdziwymi. Mag kojarzy pewne fakty w umyśle. Następnie popełnia błąd, zakładając, że są one powiązane ze sobą. Np. stosując tę teorię może on uznać, że wnętrze orzecha włoskiego przypomina wyglądem ludzki mózg; a więc zjedzenie orzecha może sprzyjać rozwojowi mózgu. Zupełnie inaczej tę teorię rozumiał znawca magii i kontrowersyjny obrońca czarownic Korneliusz Agrippa. Uważał, że utajone relacje podobieństwa i analogii liter oraz nazw nie dają się wyjaśnić zgodnie z logiczną regułą przyczyna-skutek, lecz w oparciu o inną, nieznaną nam zasadę. Ponadto zakładał, że prawdziwe relacje podobieństwa między aspektami "magicznej rzeczywistości" są częściowo lub nawet całkowicie niedostępne dla przeciętnego człowieka. Mogą być zaś odczytane tylko przez wybranych. Z kolei Marsilio Ficino, w De vita coelitus comparanda pisał, że czarne jedzenie powoduje wzrost poziomu czarnej żółci w organizmie, zaś porażonego przez skorpiona śmiertelnym jadem człowieka, można zawsze wyleczyć, gdy konstelacja gwiazd na niebie jest w znaku skorpiona. Przykłady te ilustrują, że magowie kreują świat zafałszowany, iluzoryczny, na co wskazują też współczesne definicje magii. Teoria spiritualistyczna odwołuje się do subtelnego medium, przekazującego oddziaływania magiczne. Jest to niewidzialny duch (spiritus), który przeniknął wszelkie stworzenie. Wg Ficino jest on "subtelnym ciałem" wzbogaconym o dodatkowe właściwości przez Agrippę. Wyjaśniał on, że: "Siły naszej duszy są przekazywane do członków ciała za pomocą ducha, a cnota duszy świata przenika wszystkie rzeczy". Duch przenosi właściwości okultystyczne przy pomocy ziół, kamieni, metali, zwierząt. Proces ten zachodzi dzięki słońcu, księżycowi, planetom i gwiazdom, które są kultywowanymi bóstwami (astrologia). Pojęcie ducha można także rozumieć w kontekście promieni Al-Kindi. Wszystkie rzeczy wciąż wysyłają promienie widzialne (świetlne) lub niewidzialne. Uczucia i emocje duszy prawdopodobnie wynikają z działania promieni, które wpływają na różne obiekty na Ziemi (spiritus ymaginarius). Trzecią jest teoria, która zakłada, że magia jest dziełem demonicznych istot. W tym przypadku polega ona na oddawaniu czci pogańskim bożkom (wierzenia ludowe, kult voodoo) lub diabłu. Bożki te są demonami, które służą szatanowi. Przypisywanie magii demonicznego charakteru (czarna magia) ma miejsce już w Starym Testamencie i we wczesnej literaturze apokryficznej. Czarna magia jest dużo starsza od białej. Magia a przeszłość i współczesność Kluczowy w zrozumieniu współczesnej magii jest system symboli i rytuałów opracowany przez przedstawiciela Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, Samuela MacGregor Mathersa. Teoria podobieństw ma szczególne znaczenie w systemie Złotego Brzasku oraz we wszystkich formach rytuałów magicznych, którym dał on początek. Pierwszym faktem istotnym dla zrozumienia magii w obecnych czasach jest to, że współcześni magowie nie lubią odwoływać się do Osoby Boga-Stwórcy. Różnicę między czasami minionymi (renesans) a współczesnymi w pojmowaniu istoty magii, najłatwiej dostrzec we fragmencie pochodzącym z książki okultysty Israela Regardie: "Pomimo, że rytuały odwołujące się do Złotego Brzasku ciągle posługują się językiem podkreślającym wiarę w osobowego Boga, to według mnie takie jego zastosowanie stanowi poetycką lub dramatyczną konwencję...". Tak więc obecnie techniki magiczne są technikami psychologicznymi służącymi kształtowaniu mistycznej świadomości. Inną teorią, która wywiera wpływ na współczesną magię jest koncepcja spiritualistyczna (duchowa). Trzeba zauważyć, że "delikatna substancja" odpowiedzialna za przekazywanie magicznej siły ulega przekształceniu w ducha (spiritus) w odrodzeniu oraz w elektryzujący lub magiczny fluid, który osiągnął rozgłos w XVIII wieku dzięki Franzowi Antonowi Mesmerowi. W XIX wieku wymiar duchowy został poddany "stopniowej psychologizacji". Obecnie okultyści rzadko dostrzegają subtelne rozróżnienia dotyczące ewolucji istoty duchowej. Dla nich ważne jest tylko to, że istnieje "coś w rodzaju delikatnej substancji", która zapełnia lukę między umysłem a ciałem. Według nich magia opiera się głównie na siłach duchowych psychiki, co oddaje zdanie "to w umyśle działa magia". Współcześnie magowie głoszą, że psychika, a dokładniej wyobraźnia w połączeniu z pragnieniem i wiarą, stanowią magiczną siłę, która w otoczeniu może wprawiać rzeczy w ruch (telekineza, psychokineza). Ostatnią koncepcją, która oddziałuje na magię w obecnych czasach, jest teoria wpływu demonicznego. Z pewnością czarna magia wciąż poważnie zagraża wierze w Boga przez chociażby naruszanie przykazania: "Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną". Ten typ magii jest także kultywowany przez istniejące na świecie grupy czcicieli szatana. Współcześnie, co jest także dla wiary niebezpieczne, Bóg może być np. zastępowany przez naturę (biała magia). Zabieg taki może służyć swoistemu usprawiedliwieniu magii, jako czegoś, co nie zagraża religii ani wierze w Boga. Jednak tak tylko może się wydawać. Co więcej, tradycyjna teoria wpływu demonicznego, odwołująca się do czarnej magii, może - w sytuacji wyjaśniania zjawisk paranormalnych regułami białej magii - nie stanowić wyraźnej dla człowieka alternatywy. Może to w świadomości społecznej powodować nieprawdziwe odczucie braku zagrożenia ze strony magii dla wiary w Boga. Źródło: Hanegraaff W.J., How magic survived the disenchantment of the world, "Religion" Vol.33, 2003, s. 357-380. New Webster's Dictionary of The English Language, Surjeet Publications 1989; Piotr Alfred Gindrich, http://pedagogikaspecjalna.tripod.com, Elsevier Science.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - Żywe dziecko uznane jako "odpad medyczny

Lekarze szpitala w Foshan (Chiny) uznali za nieżywe dziecko urodzone podczas aborcji przeprowadzonej w wysoko zaawansowanej ciąży. Od tej chwili ciało dziecka było traktowane jako „zakaźne odpady medyczne” i zostało przekazane krematorium, gdzie miało być poddane „utylizacji”. Zanim wrzucono je do pieca, zaczęło płakać. Pracownik krematorium usłyszał dziwne odgłosy dochodzące z pudła oznakowanego jako "odpady medyczne". Właśnie miał je wrzucić do pieca. Otworzył karton i zobaczył poruszające się dziecko. Malutki chłopczyk popłakiwał, chociaż do ust miało włożony kawałek waty. Mężczyzna natychmiast usunął watę i dziecko zaczęło spokojnie oddychać. Pracownicy krematorium natychmiast odesłali dziecko do szpitala. Lekarze jednak w ogóle nim się nie zajęli. Dla nich był to tylko „produkt aborcji”. Położyli dziecko w przypadkowym miejscu. Noworodek słabł i po kilku godzinach zmarł. Tym razem lekarz dokładniej sprawdził, czy dziecko na pewno nie żyje. Zwłoki ponownie odesłano do krematorium. Odebrali je ci sami pracownicy, którzy wcześniej znaleźli dziecko jeszcze żywe. Wezwali policję. Rzecznik szpitala powiedział na konferencji prasowej, że lekarze przez godzinę sprawdzali, czy dziecko żyje, czy nie. Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy w jakiś sposób próbowano ratować życie odesłanego z krematorium noworodka. Co więcej, władze szpitala bezwzględnie nakazały pracownikom krematorium milczenie „w sprawie tego incydentu”. Niestety, w Chinach coraz częściej dochodzi do makabrycznych znalezisk. Ostatnio w marcu, wędkarz łowiący ryby w rzecze Guangfu natknął się na ciała 21 dzieci-ofiar aborcji. Niektóre owinięte były w tetrowe pieluchy, inne znajdowały się w plastikowych workach z napisem „odpadki medyczne” - wszystkie utknęły pod przęsłem mostu. A b o r c j a Pułapki tego świata http://www.tajemnicamilosci.pl/a-b-o-r-c-j-a/zywe-dziecko-uznane-jako-odpad-medyczny-05-2010.html
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - RPO: 260 osób niesłusznie więzieniach

W więzieniach w kraju osadzonych jest ok. 260 osób, które nie powinny tam trafić, bo nie potrafią ocenić swoich czynów, podobnie jak w nagłośnionym w mediach przypadku Radka Agatowskiego - podała Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz. RPO: 260 osób niesłusznie więzieniach Piotr Drabik / CC 2.0 Rzecznik Praw Obywatelskich prof. Irena Lipowicz Lipowicz podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka poinformowała, że po ujawnieniu przypadku Agatowskiego poprosiła Służbę Więzienną o dane o podobnych przypadkach. "Z naszych wstępnych ocen wynika, że może być to nawet 260 osób w kraju - powiedziała. Sprawa Radka Agatowskiego - 26-latka o psychice kilkuletniego dziecka - stała się głośna po tym, gdy w sierpniu 2012 r. trafił on do więzienia w związku z siedmioma prawomocnymi wyrokami w sprawach o kradzieże. Prokurator generalny Andrzej Seremet na początku września 2013 r. wniósł do prezydenta o ułaskawienie Agatowskiego. Na początku października Sąd Rejonowy w Kołobrzegu (Zachodniopomorskie) ponownie skazał Agatowskiego w pierwszej instancji na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata za kradzieże. "Tknięta przeczuciem, że może mamy więcej Radków Agatowskich w więzieniach, zwróciłam się do Służby Więziennej o takie dane i w atmosferze dobrej współpracy otrzymałam je" - powiedziała Lipowicz. "To jest paradoks, że sędziowie nie potrafili dostrzec, że taka osoba nie jest zdolna do ponoszenia winy, bo nie jest w stanie rozeznać skutków swojego działania" - dodała. Zapowiedziała, że we wszystkich sprawach będzie kierowała wnioski o ułaskawienie i poprosi ministra sprawiedliwości, by dokonał szczegółowej kontroli każdej ze spraw. Lipowicz mówiła o tym podczas przedstawiania posłom raportu z działalności w Polsce Krajowego Mechanizmu Prewencji - doraźnych kontroli niestosowania tortur i zachowania praw człowieka w więzieniach i innych miejscach odosobnienia. "Z jednej strony - co wynika z raportu - mamy w więzieniach przeludnienie, a z drugiej trzymamy tam 260 osób, które nigdy tam nie powinny trafić, bo nikt nie wsadza do więzień trzy- czy pięciolatków, a na takim poziomie rozwoju są ci ludzie" - mówiła posłom Lipowicz. Jak dodała, "tu nie chodzi o przypadki wątpliwe, w których mogłoby dojść do symulacji, tylko przez lata obserwowane przypadki osób, które w systemie penitencjarnym się nie powinny znaleźć". Podkreśliła, że w całym problemie nie chodzi o osoby psychicznie chore, tylko niepełnosprawne intelektualnie, które nie są w stanie zdać sobie sprawy ze skutków swego postępowania. "Chwała Służbie Więziennej, że takie okropne pomyłki sądowe wskazuje" - dodała. W jej ocenie nie jest prawdą twierdzenie resortu sprawiedliwości, że nic z takimi przypadkami ze strony sędziów nie można zrobić. "Trzeba ten błąd jak najszybciej usunąć. Sprawa tych 260 osób narazi nas na wielkie konsekwencje międzynarodowe. Ministerstwo Sprawiedliwości powinno tu rozliczać, karać i wymagać" - argumentowała. "Są postępowania dyscyplinarne. Możne je wszcząć np. wobec sędziego, który miał opinie dwóch biegłych, osoba ma orzeczoną niepełnosprawność intelektualną, bierze udział w terapii zajęciowej. To jest ciężki błąd prawny, ciężki błąd w postępowaniu, sytuacja zupełnie nieprawdopodobna" - oceniła. W dorocznym raporcie RPO zwróciła uwagę przede wszystkim na przeludnienie w więzieniach, skargi na więzienną służbę zdrowia i braki w zatrudnieniu, m.in. pielęgniarek i psychologów. Podkreśliła, że standardów XXI wieku nie spełniają przepisy higieniczne - jeden prysznic tygodniowo. "Kąpiel dwa razy w tygodniu nie jest przesadą w XXI wieku" - mówiła. Osobno potraktowała problem izb wytrzeźwień. W jej ocenie podczas imprez masowych, podczas których można pić alkohol, powinny być tworzone na koszt organizatora dobrowolne izby wytrzeźwień - tak jak było to podczas Euro 2012. "Dlaczego ten problem ma obciążać budżet państwa. W krajach, które stosują takie rozwiązania, o jedną trzecią ogranicza się liczbę trafiających do przymusowych jednostek" - tłumaczyła.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - Kard. Dziwisz o wypowiedzi abp. Michalika

Kard. Dziwisz o wypowiedzi abp. Michalika DODANE 2013-10-09 15:26 jdud - Jak ten człowiek wczoraj żałował... (Przypuszczam, że) całą noc nie spał - tak kard. Stanisław Dziwisz skomentował wczorajszą wypowiedź abp. Józefa Michalika podczas konferencji prasowej w siedzibie polskiego episkopatu. Kard. Dziwisz o wypowiedzi abp. Michalika HENRYK PRZONDZIONO/AGENCJA GN Kard. Stanisław Dziwisz Kardynał przyznał, że człowiek, który wypowiada się publicznie, ma czasem niesmak na myśl o tym, co sam powiedział. I tak było wczoraj z abp. Michalikiem. Metropolita Krakowa zwrócił uwagę, że Kościół jest dużo surowszy w traktowaniu pedofilii niż państwo. Uznaje za nią czyny popełnione wobec osób młodszych niż 18 lat (prawo polskie przewiduje karalność współżycia z osoba poniżej 15 lat). Ponadto przedawnienie takich przestępstw w prawie kościelnym mija dopiero po 20 latach od uzyskania przez ofiarę pełnoletności. Surowe są też kary, do wydalenia ze stanu duchownego włącznie. „Istotą naszego działania jest ta świadomość: zero tolerancji dla pedofilii i pomoc ofiarom” – podkreślił sekretarz generalny episkopatu bp Polak. Jak podano na konferencji, codziennie zapadają w Polsce dwa wyroki za pedofilię. Nie ma jednak statystyk, dotyczących zawodów osób skazanych.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

9.10.2013 - Trasy zwiedzania - Lublin Reklama

Trybunału Koronnego (wcześniej Ratusza), wokół usytuowane są natomiast najpiękniejsze kamienice mieszczańskie Lublina, reprezentujące styl renesansowy, barokowy i klasycystyczny. Na północ od Rynku położony jest Zamek - jeden z najciekawszych zabytków o charakterze mieszkalno – obronnym w Polsce. Do dziś z całego kompleksu zachowały się dwie perły architektury średniowiecznej: XIII-wieczny donżon i XIV-wieczna kaplica św. Trójcy Świętej, z pięknymi, rusko – bizantyjskimi freskami ufundowanymi przez samego króla Władysława Jagiełłę. Na terenie Starego Miasta znajdują się także dwa zabytkowe zespoły klasztorne – jezuitów i dominikanów. W skład tego pierwszego wchodzi Archikatedra św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty z okazałą, klasycystyczną fasadą z sześciokolumnowym portykiem oraz neogotycka Wieża Trynitarska. Z drugiego kompleksu najważniejsza jest Bazylika św. Stanisława Biskupa Męczennika – w przeszłości jedno z najważniejszych miejsc pielgrzymkowych w Polsce, a to ze względu na fakt przetrzymywania w niej słynnej relikwii drzewa Krzyża Świętego. Lublin Przed Bramą Krakowską znajduje się Plac Łokietka, wytyczony w XVII w. po zasypaniu fosy i zburzeniu wałów obronnych. To tutaj usytuowany jest budynek Nowego Ratusza – dziś siedziba Rady Miejskiej i Prezydenta Miasta Lublina. Od Placu Łokietka biegnie na wschód Krakowskie Przedmieście – jedna z najbardziej reprezentacyjnych ulic w Lublinie. Jest to część historycznego traktu łączącego Kraków z Lublinem i z położonymi na wschodzie miastami I i II Rzeczpospolitej. W okolicy środkowego odcinka Krakowskiego Przedmieścia znajduje się Plac Litewski – od momentu swojego powstania z pocz. XIX w. miejsce organizacji najważniejszych uroczystości i parad wojskowych. Plac otaczają dwa przepiękne pałace – Lubomirskich i Czartoryskich, natomiast w jego części środkowej usytuowane są dwa pomniki: Unii Lubelskiej i marszałka Józefa Piłsudskiego. Lublin Lublin to jeden z najważniejszych ośrodków naukowo – kulturalnych w Polsce. Tutaj działają dwie znakomite uczelnie: Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej i Katolicki Uniwersytet Lubelski. Tutaj przed wojną miała swoją siedzibę największa uczelnia talmudyczna na świecie – Jeszywas Chachmej Lublin. Dziś miejsce to nie pełni już tych samych funkcji, ale od kilku lat znów należy do społeczności żydowskiej. Lublin to jeden z najstarszych w Polsce ośrodków teatralnych, skupiony najpierw wokół Teatru Starego, później Teatru im. Juliusza Osterwy, a następnie wielu alternatywnych ruchów teatralnych, funkcjonujących w Lublinie w II poł. XX w. Tradycje teatralne są w mieście nadal chętnie kontynuowane, zwłaszcza podczas licznie organizowanych tu festiwali. Lublin W Lublinie nie sposób jest się nudzić, ponieważ miasto zadbało o różnorodność oferowanych turystom atrakcji. W dzielnicy Sławin usytuowane jest Muzeum Wsi Lubelskiej – skansen na wolnym powietrzu, prezentujący wspaniałe zabytki architektury i zbiory etnograficzne z terenu Lubelszczyzny. W samym centrum, pod Starym Miastem, biegnie trasa turystyczna Lubelskie Podziemia. Miłośnikom kultury ludowej koniecznie trzeba natomiast polecić Jarmark Jagielloński – organizowaną w lecie imprezę poświęconą tradycyjnemu rękodzielnictwu i rzemiosłu.
Przeglądaj

9.10.2013 - Czy naprawdę musimy wszyscy mówić po angielsku?

Coś wam powiem mają zrobić żeby mówili w Polsce 2 językami polskim i angielskim .Wyobrażam sobie przyszłość jak ludzie zapominają własnego języka a mówią J.Angielskim. Czy to jest niesprawiedliwe? Takie czasy, ktoś by mógł powiedzieć. Zgoda. Trzeba się dostosować, jeżeli chce się w życiu odnieść sukces. Ale warto pamiętać, że są przynajmniej cztery powody, z uwagi na które można dojść do wniosku, że coś tu jest nie tak. Mówił o nich dzisiaj rano van Parijs. 1) Razem z posługiwaniem się językiem angielskim pojawia się hegemonia ideologiczna/kulturowa. Angielski nie jest neturalnym językiem, być może żaden nie jest, ale angielski nie jest nim na pewno. Razem z nim kupujemy pewne wzorce kulturowe, zgadzamy się na określoną dystrybucję wpływów, w gospodarce, w polityce, w kulturze. 2) Jeżeli lingua franca ma rzeczywiście służyć do tego, żeby umożliwiać komunikację i mobilizację dla rozwiązywania różnych globalnych problemów można o nim myśleć jako o dobru publicznym, tj. takim, z którego nikt nie powinien być wykluczony. Tymczasem ludzie, dla których jest on językiem ojczystym nie tylko nie są z posługiwania się nim wykluczeni. Mają nad nami, tj. nad tymi, dla których angielski językiem ojczystym nie jest, istotną przewagę. Zmuszają nas do poniesienia dodatkowych, niebagatelnych kosztów związanych z nauką angielskiego. Kto ma je ponieść? My sami? 3) Zmuszają nas do nauki angielskiego choćby dlatego, że znajomość angielskiego jest traktowana dziś jako wartość. Bez niej trudno dostać dobrą pracę, korzystać z dób kultury etc. 4) Wreszcie godność języka, a właściwie innych języków. W jaki sposób bronić języków narodowych przed utratą atrakcyjności, przed stagnacją? Język musi być żywym tworem, rozwijać się. Jest też wytworem przeszłości, przejawem kultury, narzędziem, dzięki któremu rozumiemy się jako społeczeństwo, jako naród. Wydaje się zatem, że argument van Parijsa o rzekomej niesprawiedliwości językowej nie jest wcale przesadzony. Co więcej podsuwa on nam kilka prostych rad, które mogą na pomóc przełamać te przejawy niesprawiedliwości. 1) Musimy używać angielskiego jako swoistego megafonu. Musimy go używać, żeby zostać usłyszanym, żeby powiedzieć, że mamy swoje wartości, w które wierzymy, i które wcale nie muszą być zgodne z tym, co mówią Bush, Obama czy Sean Penn. 2) Jednym z najlepszych sposobów uczenia się języka jest dostęp do kultury – muzyki, filmu, what have you. A ponieważ kultura popularna stała się dzisiaj niemal tożsama z kulturą amerykańską, nic więc dziwnego, że to amerykańscy twórcy najgłośniej opowiadają się za surowym reżimem prawa autorskiego i jego egzekucji. W świetle sprawiedliwości językowej nie ma (dobrych) powodów, dla których nie można czynić jak najlepszego użytku z szarej strefy dostępnych w internecie dóbr anglojęzycznej kultury. I należy tej strefy bronić za wszelką cenę właśnie w świetle argumentu sprawiedliwości. 3) Skoro angielski jest taką wielką wartością w naszym życiu osobistym i zawodowym należy kształtować politykę, która sprzyja jego nauce. van Parijs daje przykład, który wydawałby się błahy, ale okazuje się, że odgrywa dużą rolę w rzeczywistości. Dlaczego Szwedzi, Finowie czy Holendrzy mówią po angielsku dużo lepiej niż, dajmy na to, Włosi czy Francuzi? Otóż dlatego, że ta pierwsza grupa krajów zakazuje w telewizji i kinie dubbingu. W zamian stosuje się napisy w języku narodowym. Filmy odtwarzane są natomiast w oryginalnej wersji językowej. 4) W jaki sposób bronić godności języka? Stosując w praktyce zasadę terytorialności. Jeżeli chcesz się gdzieś przeprowadzić, do jakiegoś kraju, miasta czy kantonu, musisz nauczyć się oficjalnego tam języka, wysłać dzieci do szkoły, w której zajęcia odbywają się w tym właśnie języku. To tylko kilka przykładów stosowania zasady terytorialności w praktyce. Ma ona oczywiście swoje wady, jest kosztowna, moża oznaczać „drenaż mózgów“ do krajów, gdzie mówi się po angielsku – do Wielkiej Brytanii czy Stanów Zjednoczonych. Migracja jest łatwa w Stanach, gdzie problem języka w zasadzie nie istnieje. Można się przenosić ze stanu do stanu w poszukiwaniu pracy, co jest zresztą bardzo powszechne. W Europie, właśnie ze względu na aspekt jest to wiele trudniejsze. Wymaga to dużych nakładów związanych z koniecznością nauki języka. Kiedy się te nakłady poniesie, chciałoby się już tam zostać. A co jeśli kraj aukrat bankrutuje, tak jak wydawało się, że zbankrutuje Grecja? Odpowiedzią może być tylko wzmocnienie systemu redystrybucji dochodu narodowego wtedy, kiedy sytuacja tego wymaga, tak jak dzisiaj w Grecji – konkluduje van Parijs. Niecały tydzień temu obchodziliśmy w Polsce Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego. Z tej okazji Pan Prezydent wziął udział w uroczystej gali etc. Zorganizowano też fajną kampanię społeczno-edukacyjną „Ojczysty - dodaj do ulubionych". Ma ona przypominać – jak czytam – „o roli i miejscu języka ojczystego w życiu Polaków, ma przyczynić się do podnoszenia świadomości językowej, do ugruntowania poczucia, że polszczyzna jest tworzona przez każdego użytkownika i że to każdy z nas jest za nią odpowiedzialny.“ Tak samo jest dzisiaj z językiem angielskim. Każdy z nas jest za jego rolę w naszym życiu, w polityce, gospodarce i kulturze odpowiedzialny.
Komentarzy (0) :: Dodaj komentarz :: Przeglądaj

O mnie

Przyjaciele





Gry online : Wyszukiwarka Mp3 : Filmy online